Zachodnie Pomorze, kwiecieÅ„ 1945 roku. Front z siłą huraganu przewaliÅ‚ siÄ™ przez okolicÄ™ i pognaÅ‚ w stronÄ™ Berlina. W Miasteczku - niewielkim niemieckim uzdrowisku - moÅ›ci siÄ™ sowiecka komendantura, a udzielnÄ… wÅ‚adzÄ™ twardÄ… rÄ™kÄ… sprawuje kapitan NKWD, Paluchin. Zdobyczne tereny sÄ… grabione bezlitoÅ›nie, tubylcy wykorzystywani do niewolniczej pracy, w obozie przy dworcu kolejowym gnieżdżą siÄ™ apatyczni niemieccy jeÅ„cy. Dawni kaci w jednej chwili stajÄ… siÄ™ ofiarami. Chaos pogłębiajÄ… błąkajÄ…cy siÄ™ po okolicy powracajÄ…cy z robót w Niemczech przymusowi robotnicy. Nikt nie wie czy tu jest jeszcze Rzesza, czy już Polska, a może fragment pÄ™czniejÄ…cego Imperium Sowieckiego. Do takiego inferno trafia Julian Å»urawiecki, któremu Komandir skÅ‚ada propozycje „nie do odrzucenia”.
Nieco mylÄ…cy jest opis z okÅ‚adki, iż mamy do czynienia z historiÄ… powojennych Ziem Odzyskanych, co zresztÄ… uÅ›wiadamia nam już wyżej przytoczony „blurb” – owszem, Wehrmacht opuÅ›ciÅ‚ już tereny wschodniej Rzeszy, lecz w kwietniu 1945 roku nie byÅ‚o jeszcze przesÄ…dzone, czy aby nie stanÄ… siÄ™ one miejscem kolejnej walki. Przeciwnie, obszary te wciąż byÅ‚y rzÄ…dzone prawem wojennym, na czym zresztÄ… siÄ™ skupia sam autor.
Konstrukcja książki jest dość przejrzysta –
Dominik Rutkowski skupia swÄ… uwagÄ™ na kilku osobach – Julku, Polaku z WileÅ„szczyzny, przymuszonym do podjÄ™cia funkcji komendanta lokalnej spoÅ‚ecznoÅ›ci rodem z NKWD, Alinie z PÅ‚ocka, przymusowej robotnicy Rzeszy wracajÄ…cej do domu, UkraiÅ„cu Mirku, zegarmistrzu, który porzuciÅ‚ ArmiÄ™ CzerwonÄ… na rzecz idei Å›wiata bez bolszewizmu, i w koÅ„cu intelektualiÅ›cie Iwanie, zmagajÄ…cego siÄ™ z nużącÄ… codziennÄ… sÅ‚użbÄ… w tejże armii (jest jeszcze jeden epizodyczny wÄ…tek dodatkowy). WÄ…tki poÅ›wiÄ™cone tym postaciom najpierw przeplatajÄ… siÄ™, by stopniowo schodzić siÄ™ i w finale stworzyć jeden wspólny Å›cieg.
Co więcej jednak, również każdy z tych rozdziałów (z wyjątkiem ostatniego) również zbudowany jest wedle tego samego modelu, mianowicie mniej więcej w środku pojawia się retrospekcyjny wtręt, mocniej bądź luźniej powiązany z towarzyszącą mu problematyką. Nie da się ukryć, że części te są najciekawsze dla czytelnika, zarazem zaś w prosty i klarowny sposób tłumaczą reakcje i zachowania poszczególnych postaci.
Sama fabuła potrafi być zajmująca, tak naprawdę jednak niewiele ona mówi o powojennych losach przedstawianych terenów. Owszem, nasiona wysiedleń i wypędzeń już kiełkują, acz czytelnik kończy lekturę w dość zwodniczym momencie rzekomego pojednania między krasnoarmiejcami, polskimi przybyszami i miejscową ludnością niemiecką. Nie mamy tu do czynienia z budową nowej przyszłości, lecz właściwie wciąż wyłącznie z burzeniem przeszłości.
IrytujÄ…cÄ… cechÄ… recenzowanej książki sÄ… niestety dość czÄ™ste błędy ortograficzne, które skÅ‚oniÅ‚y niżej podpisanego do dość drastycznego obniżenia oceny ogólnej recenzowanej pozycji. O ile jak siÄ™ natknÄ…Å‚em na frazÄ™ „po Å›rodku”, to mógÅ‚bym jeszcze mieć wÄ…tpliwoÅ›ci, czy gdzieÅ› na etapie skÅ‚adu tekstu nie zapałętaÅ‚a siÄ™ nadmiarowa spacja, o tyle nie Å‚udziÅ‚em siÄ™ po tym, jak kilka razy wczeÅ›niej natknÄ…Å‚em siÄ™ na „rzÄ…dze” i „rzÄ…dnych” wÅ‚adzy ludzi. Podobnie autorowi zdarzyÅ‚a siÄ™ wpadka na tle niemieckiego sÅ‚ownictwa wojskowego, mianowicie kilkakrotnie jest siÄ™ raczonym sturmbanführerem miast SturmbanNführerem (pomijam już celowość każdorazowej pisowni rozpoczynajÄ…cej siÄ™ kapitalikami, zwÅ‚aszcza że przy innej okazji natkniemy siÄ™ na „maÅ‚ego” niemieckiego feldfebla).
„PozostaÅ‚ gniew” zaciekawiÅ‚o mnie, tego rodzaju książek traktujÄ…cych o Ziemiach Odzyskanych w kategorii „wyzyskanych” nie ma znowu tak wiele, to wciąż swego rodzaju temat tabu, i dobrze wpisuje siÄ™ w nieco demaskatorski ostatnimi czasy – z filmowÄ…
„Różą” na czele – trend. Jakkolwiek nie jest to dzieÅ‚o wybitne, ba, czasami dość naiwne, stanowi dobry punkt zaczepienia dla „odczarowania” wyniesionych ze szkoÅ‚y i innych serialowych
„Pancernych” wyobrażeÅ„.
|
| Autor: Klemens
|
|
|
|
|