CzytajÄ…c książki bardzo czÄ™sto chcemy siÄ™ zidentyfikować z bohaterem. WchodzÄ…c w bardzo czÄ™sto dziwne Å›wiaty fantasy pragniemy na chwilÄ™ zapomnieć o normalnym Å›wiecie i choć na chwilÄ™ stać siÄ™ uczestnikiem takiej opowieÅ›ci. Różne książki, różne wrażenia. Brandon Anderson, autor cenionego „Elantris”, dowiódÅ‚, że te dwie cechy nie muszÄ… iść ze sobÄ… w parze. Bo o ile pierwszego punktu siÄ™ nie trzyma, tak za drugi należy mu siÄ™ uznanie…
„A kiedy nadzieja zostaÅ‚a porzucona już tak dawno, że nie pozostaÅ‚y z niej nawet wspomnienia, pokryty bliznami pół-skaa ze zÅ‚amanym sercem odkrywa jÄ… na nowo w piekielnym wiÄ™zieniu Ostatniego Imperatora”.
„Z mgÅ‚y zrodzony” (bo taki tytuÅ‚ ma opisywana przeze mnie książka) opowiada o tyranii dokonywanej przez okrutnego imperatora w piÄ™knej, baÅ›niowej krainie zamieszkiwanej przez istoty zwane skaa. Mimo cukierkowego wstÄ™pu nie jest to bynajmniej kolejna „sÅ‚odka” historyjka, która nie poruszy czytelnikiem choćby na chwilÄ™. To co wyróżnia najnowsze dzieÅ‚o
Brandona Andersona to opisywana nostalgia i sprawnie przedstawione uczucia głównych bohaterów. Wszystko to wraz z pozostałymi częściami składowymi tworzy interesującą mieszankę. Czytając dosyć dawno
„Elantris” byÅ‚em wrÄ™cz zachwycony poziomem opisów miejsc i lokacji jakie odwiedzaÅ‚ główny bohater. Sam opis tytuÅ‚owego miasta zapieraÅ‚ dech w piersiach. Przyznam szczerze, że nowe dzieÅ‚o amerykaÅ„skiego autora może i nie skupia siÄ™ na opisach w takim stopniu jaki miaÅ‚ miejsce wÅ‚aÅ›nie w
„Elantris”, ale nie jest źle;). Co mnie natomiast tutaj powaliÅ‚o na kolana? Niesamowity, mroczny, a momentami nawet przygnÄ™biajÄ…cy klimat.
Pisząc chwilę wcześniej o efektownym pokazywaniu uczuć nie miałem na myśli radości czy miłości. Świetnie ukazana nostalgia towarzyszy tutaj przez cały czas. Mimo tego, iż fabuła opowiada o nowej nadziei, jaką daje tytułowy z mgły zrodzony, to co jakiś czas natrafiać będziemy na sytuacje, w których nawet pełni wiary bohaterowie tracą wszelkie chęci na dalszą wędrówkę i właśnie to nam nie daje spokoju. Nie zrozumcie mnie jednak źle, nie uważam
„Z mgÅ‚y zrodzonego” za dzieÅ‚o wybitne, bo takim z pewnoÅ›ciÄ… nie jest, a nawet takiego nie oczekiwaÅ‚em. Po wczeÅ›niejszych dokonaniach autora wiedziaÅ‚em doskonale, że jego książki sprawdzajÄ… siÄ™ wyłącznie jako dobre czytadÅ‚o do poduszki. I w tym przypadku swego zdania nie zmieniÄ™, aczkolwiek wydaje mi siÄ™, iż jego książki sÄ… doskonaÅ‚ymi pozycjami na wieczornÄ… sesjÄ™ z książkÄ…, albowiem nie sÄ… to tytuÅ‚y zbyt ambitne czy też ciężkie w czytaniu, co z kolei nie oznacza, że gorsze.
JeÅ›li chodzi o fabułę to jak już wspominaÅ‚em trzyma ona w napiÄ™ciu. Raz po raz odkrywamy kolejne spiski czy intrygi oraz sytuacje, które z poczÄ…tku wydajÄ… siÄ™ być bez wyjÅ›cia. Cieszy mnie zmiana na lepsze przedstawienia postaci. Poprzednio nie byÅ‚y one zbyt przekonywujÄ…ce – tutaj natomiast mamy do czynienia z charakterystycznie zarysowanymi portretami, przez co można siÄ™ bardziej zżyć z postaciami. Mimo tego to jeszcze nie jest najwyższy poziom, ale widać, że autor brnie w dobrÄ… stronÄ™.
Od strony technicznej (dla niezorientowanych – w książkach również takÄ… można wyróżnić;))
„Z mgÅ‚y zrodzony” trzyma siÄ™ caÅ‚kiem nieźle. Jest napisany w znacznie mroczniejszej stylistyce niż
„Elantris”, dlatego też wydaje siÄ™ być ciekawszy. CzytajÄ…c opowieść o elfickim królestwie caÅ‚y czas miaÅ‚em wrażenie jakbym miaÅ‚ w rÄ™ku unowoczeÅ›nione wydanie
„BaÅ›ni” Andersena. W tym wypadku jest jednak ciekawiej, bardziej przerażajÄ…co, po prostu lepiej.
Jedyne o czym tu można jeszcze wspomnieć to zakończenie i zmiany jakie nastąpiły w stosunku do poprzedniczki. W kwestii zakończenia uczucia mam mieszane, ponieważ oczekiwałem czegoś bardziej ambitnego, natomiast jeśli chodzi o zmiany to jest ich doprawdy sporo. Autor,
Brandon Anderson, diametralnie zmieniÅ‚ styl. Jest tutaj o wiele mniej opisów miejsc, mamy natomiast do czynienia z wiÄ™kszÄ… iloÅ›ciÄ… dialogów pomiÄ™dzy postaciami, które jak już wspominaÅ‚em sÄ… Å›wietnie przygotowane (każda z nich ma przynajmniej jednÄ… charakterystycznÄ… cechÄ™, która zapada w pamięć), mimo tego, iż niekiedy trochÄ™ przydÅ‚ugawe, sprawnie zrealizowane. Ogólnie rzecz biorÄ…c wszystko jest na swoim miejscu: sprawna akcja, ciekawa fabuÅ‚a i interesujÄ…ce postacie. ReasumujÄ…c, książkÄ… zainteresuje siÄ™ każdy (i nie tylko) amator literatury fantastycznej. Owszem znajdÄ… siÄ™ momenty przestojów czy też chwile nudy, ale jak wiadomo nic nie jest idealne, podobnie jest i tutaj – książka jest dobra, a nawet bardzo dobra, ale nic po za tym, od takie czytadÅ‚o prosto do snu.
Podsumowanie to najtrudniejsza część recenzji. Z jednej strony książka powaliła mnie swoim niesamowitym klimatem, z drugiej strony jednak wydaje mi się, że gdzieś to już było.
Te 600 stron czystego tekstu wydaje się z początku przytłaczającym, lecz zapewniam, że książkę czyta się jednym tchem. A czy ktoś będzie narzekał na powtarzalność? To już zależy tylko od niego, ja jednak sądzę, że mimo tego iż nie jest to żaden powiew świeżości, to jest to pozycja warta przeczytania. Dlaczego? Bo potrafi zainteresować, a w dzisiejszych czasach podobnie jak i w przypadku gier interesujących pozycji jest na rynku coraz mniej.
Plusy:
wciÄ…ga
czyta siÄ™ jednym tchem
pozytywne zmiany w stosunku do „Elantris”
Minusy:
przestoje
zaraz, zaraz ja to już gdzieÅ› widziaÅ‚em…
Ocena: 8/10
|
| Autor: Hunter
|
|
|
|
|