Alethyjskie armie pod dowództwem Dalinara Kholina odniosły chwilowe zwycięstwo, jednak cena była straszliwa: Parshendi przywołali gwałtowną Wielką Burzę, która teraz niszczy świat, a jej przejście uświadamia niegdyś spokojnym i potulnym parshmenom prawdziwą grozę ich trwającego wiele tysiącleci uwięzienia. Podczas desperackiej misji, by ostrzec rodzinę przed nowym zagrożeniem, Kaladin Burzą Błogosławiony musi pogodzić się ze świadomością, że ich gniew może być całkowicie uzasadniony.
Wysoko w górach ponad burzami, w wieży Urithiru, Shallan Davar bada cuda starożytnej twierdzy Åšwietlistych Rycerzy i odkrywa mroczne tajemnice kryjÄ…ce siÄ™ w jej głębinach. Dalinar zaÅ› uÅ›wiadamia sobie, że jego Å›wiÄ™ta misja zjednoczenia ojczystego Alethkaru miaÅ‚a zbyt ograniczony zasiÄ™g. JeÅ›li wszystkim narodom Rosharu nie uda siÄ™ zapomnieć o krwawej przeszÅ‚oÅ›ci Dalinara, by siÄ™ zjednoczyć – i o ile samemu Dalinarowi nie uda siÄ™ stawić czoÅ‚a tej przeszÅ‚oÅ›ci – nawet powrót Åšwietlistych Rycerzy nie zapobiegnie koÅ„cowi cywilizacji.
Dwie pierwsze
odsÅ‚ony Archiwum Burzowego ÅšwiatÅ‚a byÅ‚y pozycjami speÅ‚niajÄ…cymi wiele marzeÅ„ miÅ‚oÅ›ników literatury fantasy – prezentowaÅ‚y one uniwersum w sposób typowy dla
Brandona Sandersona autonomiczny od zastałych tolkienowskich światów, o wartkiej fabule, acz niepozbawionej intelektualnych aspiracji, przyjmując iście monumentalne rozmiary. Trochę więc przyszło czekać na kolejną odsłonę cyklu.
W tytule rzeczonej pozycji mocno rzuca siÄ™ w oczy rzymska cyfra I, co mogÅ‚oby być obiecujÄ…ce, gdyby nie fakt, że dana książka jest dostrzegalnie skromniejszej objÄ™toÅ›ci niźli to miaÅ‚o miejsce w przypadku pierwszych dwóch części serii. Trudno w takiej sytuacji nie pokrÄ™cić nosem z dezaprobatÄ… nad takim zabiegiem marketingowym…
AmerykaÅ„ski pisarz w sposób typowy dla siebie nie oszczÄ™dza czytelnika, nie przygotowuje dlaÅ„ żadnego wprowadzenia ani przypomnienia, wychodzi z zaÅ‚ożenia, że dotychczasowa opowieść jest znana. Po latach bÄ™dzie to stanowiÅ‚o atut serii, choć na dzieÅ„ dzisiejszy można traktować w kategoriach – niewielkiego – feleru. Urokiem prozy Sandersona jest jednak fakt, że jej oryginalność zapada w pamięć, strona po stronie otwierajÄ…c kolejne szuflady skrywajÄ…ce siÄ™ gdzieÅ› w bardziej osiadÅ‚ych kurzem zakamarkach pamiÄ™ci.
„Dawca przysiÄ™gi” niestety nie cechuje siÄ™ żadnym cliffhangerem, wydarzeniem, ku któremu by zmierzaÅ‚a fabuÅ‚a. Nie oznacza to bynajmniej, że nie dzieje siÄ™ nic, przeciwnie, autor wprowadza kolejne wÄ…tki i postacie, nie gubiÄ…c wszakże z oczu dotychczasowych bohaterów, niemniej jednak tylko sprawnoÅ›ci swego pióra zawdziÄ™cza ona fakt, że niektóre rozdziaÅ‚y nie sÄ… traktowane przez czytelnika w kategorii „dÅ‚użyzn”.
Pierwszy tom
„Dawcy przysiÄ™gi” nieco rozczarowuje. ZwykÅ‚o siÄ™ mówić, iż krótkie okresy dramatycznego przerażenia żoÅ‚nierza sÄ… przetykane dÅ‚ugimi fazami nudy. I jakkolwiek trzecia odsÅ‚ona rzeczonej serii nie skÅ‚ania do ziewania, tym niemniej jest znacznie bliższa tej drugiej skrajnoÅ›ci żoÅ‚nierskiego żywota.
|
| Autor: Klemens
|
|
|
|
|