Od kilkunastu lat obserwujemy istny wysyp ekranizacji popularnych komiksów, nade wszystko ze stajni wydawnictwa Marvel, a w mniejszym stopniu z DC Comics i innych. Można siÄ™ dopatrywać różnorakich przyczyn tego stanu – wzmocnienia pozycji ekonomicznej pierwotnych odbiorców tej literatury („dzieciÄ™cej”) czy też znacznego postÄ™pu technologicznego, umożliwiajÄ…cych zastosowanie koniecznych efektów specjalnych. Niestety, wiÄ™kszość z tych produkcji jest miaÅ‚kich, formÄ… zdecydowania przesÅ‚aniajÄ…c treść. Czy „Logan: Wolverine” jest kontynuacjÄ… tego trendu – czy też odstÄ™pstwem od niego.
Przyznaję uczciwie, że komiksowa seria
„X-Men” nie zachwyciÅ‚a mnie od razu – wydawaÅ‚a siÄ™ ona przesycona licznymi postaciami i bohaterami, gÄ…szcz relacji pomiÄ™dzy którymi byÅ‚ zaÅ› tÅ‚amszÄ…cy niczym w telenoweli. O ileż bardziej prostolinijny byÅ‚ taki Mroczny Rycerz czy Dziecko Kryptonu. Pewnym punktem przeÅ‚omowym byÅ‚a jednak dla mnie lektura
„Broni X”, ukazujÄ…ca komplikacjÄ™ losów – i samej sylwetki – Wolverine’a. X-Men nagle ukazali siÄ™ w nowym Å›wietle, jako postaci niezwykle zÅ‚ożone i w caÅ‚ej swej niecodziennoÅ›ci na wskroÅ› ludzkie.
Niestety, właśnie tej perspektywy brakowało w dotychczasowych hollywoodzkich ekranizacjach, skupiających się nade wszystko na nadludzkich mocach poszczególnych bohaterów, podobnie zresztą jak ich adwersarzy. I tu właśnie należy dopatrywać się największego novum w
„Loganie” – jest to bowiem nade wszystko opowieść o czÅ‚owieku, który siÄ™ starzeje i odkrywa, że nie jest już tak niezniszczalny jak mu siÄ™ zdawaÅ‚o w najlepszych latach.
Co wiÄ™cej, ten sam proces dostrzega on również w swoim otoczeniu – profesora Xaviera dopada choroba Alzheimera, co w jego przypadku stanowi zresztÄ… szczególnie niebezpiecznÄ… (dla otoczenia) przypadÅ‚ość. Pozostali iksmeni odeszli, jak siÄ™ okazuje zresztÄ…, na zawsze. SzkoÅ‚y talentów już nie ma, a wykonywana praca wywoÅ‚uje frustracjÄ™, rozgoryczenie – oraz niedosyt zwiÄ…zany z jej niesatysfakcjonujÄ…cÄ… opÅ‚acalnoÅ›ciÄ….
W konsekwencji Frank Logan odkrywa w sobie tÄ™sknotÄ™ za emeryturÄ… na bezkresnym oceanie oraz samym KoÅ„cem, zwalczanÄ… głównie poczuciem odpowiedzialnoÅ›ci za „rodzica” Charlesa. Nagle jednak wszystko wywraca pojawienie siÄ™ w jego życiu nowej istoty, jeszcze peÅ‚nej nadziei i oczekiwaÅ„ – co oznacza, że wciąż trzeba siÄ™ trochÄ™ postarać.
Ciekawy motyw stanowi także przeciwstawienie sobie szczególnych – lecz naturalnych – talentów mutantów osiÄ…gniÄ™ciom technologii, np. niepoddajÄ…cych siÄ™ wpÅ‚ywowi telepatii ciężarówek kierowanych przez sztuczne inteligencje czy „zwykÅ‚ych” homo sapiens obficie poddajÄ…cych siÄ™ cyborgizacji. Do kogo bÄ™dzie należaÅ‚a przyszÅ‚ość? Czy czÅ‚owiek zdominuje technikÄ™, czy też ta ostatnia osiÄ…gnie prymat?
Naturalnie, film nie jest wolny od uproszczeń właściwych dla kina akcji, by wskazać chociażby na błyskawiczne postępy osiągane przez Meksykankę Laurę w znajomości języka angielskiego czy porównywalną prędkość ludzkiego biegu oraz samochodowego pościgu. Większość jednak motywów tego rodzaju mieści się w konwencji i nie obraża inteligencji gimnazjalisty.
„Logan: Wolverine” to film absolutnie wyróżniajÄ…cy siÄ™ spoÅ›ród produkcji wÅ‚aÅ›ciwych dla tego podgatunku. Jak rzadko kiedy pozwala on utożsamić siÄ™ z przecież nadnaturalnym bohaterem, sceny akcji zaÅ› sÄ… raczej przerywnikiem niż esencjÄ… produkcji. Joker Heatha Ledgera zyskaÅ‚ wÅ‚aÅ›nie godnego adwersarza w postaci podstarzaÅ‚ego Franka Logana w wykonaniu Hugha Jackmana, a cierpienie Charlesa Xaviera w wykonaniu Patricka Stewarta jest wiarygodniejsze niż ból Michaela Caine’a. W przypadku rozlicznych sÅ‚abych sequeli zwykÅ‚o siÄ™ wyrażać nadziejÄ™, że kolejna odsÅ‚ona już nie powstanie. TakÄ… nadziejÄ™ żywiÄ™ także wobec
„Logana” – lecz z szacunku wobec niego.
|
| Autor: Klemens
|
|
|
|
|