Wyszukiwarka
Logowanie
   Pamiętaj mnie
Hostujemy strony o grach
Gry Strategiczne


Polecane strony
Gry logiczne


.

Gwiezdne Wojny: Mandalorian i Grogu - recenzja filmu

Gwiezdne Wojny: Mandalorian i Grogu - recenzja filmu

Disney po zakupie imperium George’a Lucasa mógł myśleć, że złapał Pana Boga za nogi, a w ślad za franszyzą Gwiezdnych Wojen należy jedynie przygotować rachunki bankowe na nagłe przypływy pieniędzy. O dziwo jednak fani nie podzielili tego entuzjazmu, dość sceptycznie zapatrując się zwłaszcza na kolejne obrazy „poboczne”. W konsekwencji na szereg lat wstrzymano produkcję filmów kinowych i spróbowano monetyzacji uniwersum poprzez seriale – co okazało się całkiem trafioną strategią. Oswoiwszy widzów z nowymi postaciami i konceptami korporacja uznała, że po raz kolejny spróbuje podejścia do wielkiego ekranu. Z jakim rezultatem?

„Mandalorian i Grogu” stanowi oczywistą adaptację serialu, który w ostatnich latach spotkał się z dużym uznaniem tyleż zdeklarowanych fanów, co i widzów bardziej przygodnych. Formuła została więc już sprawdzona, a udając się do kina najbardziej obawiałem się tego, czy omawiany tytuł nie będzie zanadto hermetyczny dla przygodnych widzów, na co dzień stroniących od disney’owskiego streakingu – jak niżej podpisany. Od razu więc mogę rozwiać wątpliwości – nie jest.

Gwiezdne Wojny Mandalorian i Grogu   recenzja filmu 095903,1


Twórcy trafnie uznali, że sceny otwierające powinny być swego rodzaju prezentacją nowych-starych postaci – i to się im udaje właściwie bez najmniejszych zgrzytów. Nie byli oni jednak skonfrontowani z jakimś szczególnie wielkim wyzwaniem, albowiem koncept łowcy nagród z sumieniem jest znany od dziesięcioleci (co najmniej), podobnie jak bardzo gwiezdnowojenny motyw mistrza i ucznia.

Fabuła nie jest specjalnie mocną stroną tego filmu, cechuje ją bowiem bardzo daleko posunięta przewidywalność, by nie rzecz, iż kliszowość. Stanowi to zresztą pewne pokłosie faktu, że „Mandalorian i Grogu” sprawia wrażenie adresowanego do młodszego widza, i to chyba nawet od tego, którego serce miał oczarować Jar Jar Binks w „Mrocznym widmie” czy Ewoki w „Powrocie Jedi”. O ile we wspomnianych dwóch produkcjach pojawiały się również mroczniejsze – nomen omen – wątki, o tyle tutaj trudno którykolwiek za takowy uznać. Nawet gdy bowiem główny bohater jest konfrontowany ze śmiertelnym – zdawałoby się – zagrożeniem, widz ani przez moment nie ma wątpliwości co do jego „wywinięcia się”.

Jak przystało na blockbustera, trudno postawić jakikolwiek sensowny zarzut oprawie omawianego obrazu. CGI dybie na każdym rogu, lecz ani przez moment nie pozbawiając widza wrażenia realizmu rozpościeranych przed jego oczami widoków. Przypadła mi do gustu również muzyka Ludwiga Göranssona, której estetyka dzielą jednak parseki od stylu właściwego dla motywów kojarzonych z Johnem Williamsem.

Gwiezdne Wojny Mandalorian i Grogu   recenzja filmu 095903,2


Więcej zastrzeżeń mam jednak wobec pracy aktorskiej. W przypadku największych nazwisk nietrudno o wrażenie, iż tak Pedro Pascal, jak i Sigourney Weaver nie zaliczą tutaj swych występów do największych osiągnięć życiowych, mimo że same postacie nie są im obce. Daje się odczuć specyfikę ich stylów i talentów, lecz konkretne decyzje inscenizacyjne mogą budzić kontrowersje.

„Gwiezdne Wojny: Mandalorian i Grogu” to film, który nie jest ani największym gwiezdnowojennym osiągnięciem, ani największą wpadką. Fani uniwersum będą raczej zadowoleni, osoby postronne niekoniecznie zniesmaczone, a zapewne nikt zachwycony.


Piotr „Klemens” Kociubiński
E-mail autora: klemens(at)sztab.com
Autor: Klemens


Przedyskutuj artykuł na forum

Ustaw Sztab jako strone startowa O serwisie Napisz do nas Praca Reklama Polityka prywatnosci
Copyright (c) 2001-2013 Sztab VVeteranow