Gry wideo wciąż w oczach wielu osób uchodzÄ… za rodzaj rozrywki dla dzieci, porównywalnej z zabawÄ… klockami czy ciuchciÄ…, a wiÄ™c niegodnÄ… zainteresowania chociażby ze strony pozostaÅ‚ych muz. Powoli jednak ów paradygmat ulega zmianie, a to z tej prostej przyczyny, iż pierwsze pokolenie dzieci wychowanych od maleÅ„koÅ›ci w otoczeniu komputerów i konsol wraz z dorosÅ‚oÅ›ciÄ… bynajmniej nie porzuciÅ‚o dawnych przyzwyczajeÅ„, a wraz ze swoimi zarobkami wygenerowaÅ‚o rynek o wartoÅ›ci porównywalnej bÄ…dź wrÄ™cz przewyższajÄ…cej wiele z uznanych już mediów. Zacznijmy wiÄ™c przyzwyczajać siÄ™ do myÅ›li, że filmy takie jak „Free Guy” coraz częściej bÄ™dÄ… goÅ›ciÅ‚y na wielkim ekranie.
OczywiÅ›cie na poczÄ…tku trzeciej dekady XXI wieku niepoważne byÅ‚oby gÅ‚oszenie tezy o nowatorskich charakterze prób ożenienia gier komputerowych z kinem, lecz na uwadze należy mieć fakt, że zdecydowana wiÄ™kszość „dzieci” pochodzÄ…cych z takich zwiÄ…zków to nic innego jak adaptacje dzieÅ‚ jednej formy wyrazu przez drugÄ… – a wiÄ™c tzw. ekranizacje, umożliwiajÄ…ce Å›ledzenie również na wielkim ekranie losów Lary Croft, braci Mario, wojowników turnieju Mortal Kombat, o caÅ‚ym mnóstwie potworków autorstwa Uwe Bolla nie wspominajÄ…c. Jednakże produkcji opowiadajÄ…cych historie o nieistniejÄ…cej grze, adaptujÄ…cych samo zjawisko nowego rodzaju kultury na potrzeby opowiedzenia nowej historii, byÅ‚o dotychczas jak na lekarstwo – a
„Free Guy” niewÄ…tpliwie przeÅ‚amuje ten milczÄ…cy trend.
Zaznaczmy od razu, iż mamy do czynienia z prawdziwym blockbusterem, produkcjÄ… o gwiazdorskiej obsadzie – ok,
Ryan Reynolds to nie
Johnny Depp czy
Brad Pitt, ale nie jest to aktor zupełnie niszowy, podobnie jak szereg innych twarzy towarzyszących mu na planie. Film również aż tryska różnorakimi efektami specjalnymi, pod względem efektu końcowego nie wzbudzających jakichkolwiek zastrzeżeń. Zaryzykuję nawet tezę, iż takowe były dawkowane w stopniu bardziej umiarkowanym i strawnym niźli przy okazji niedawnego sequelu
„Kosmicznego meczu” – na ekranie nieustannie dzieje siÄ™ wiele, ale bez wywoÅ‚ywania uczucia przesytu.
Najlepszym w owym dzieÅ‚ku jest fakt, że nie zostaÅ‚ on stworzony ani na klÄ™czkach, ani z marketingowego obowiÄ…zku. Nie sposób pozbyć siÄ™ wrażenia, iż twórcy caÅ‚kiem nieźle bawili siÄ™ podczas pracy nad nim, i dotyczy to nie tylko samych aktorów, co przede wszystkim osób odpowiedzialnych za scenariusz oraz poszczególne projekty scen – z reguÅ‚y najciekawsze dzieje siÄ™ w tle.
Na uwadze należy jednak mieć fakt, że film ten jest mocno hermetyczny. Osoba mi towarzyszÄ…ca podczas projekcji podpytywaÅ‚a dla przykÅ‚adu „co to jest ten build”, a i sam stroniÄ…c od streamerów nie byÅ‚em w stanie stwierdzić, czy aby nie byÅ‚em Å›wiadkiem szeregu cameo z udziaÅ‚em sÅ‚aw tego Å›rodowiska (co do jednego jestem pewien). OczywiÅ›cie nie oznacza to, iż jest to produkcja wiernie oddajÄ…ca specyfikÄ™ branży – zapewne niejeden programista widzÄ…c jak jeden z bohaterów jednÄ… dÅ‚oniÄ… w kilka sekund „dosztukowuje” most w Å›wiecie gry wybuchnÄ…Å‚ gromkim Å›miechem.
„Free Guy” to swego rodzaju
„Tron” nowej generacji, wiÄ™cej niż tylko pierwiosnek zaczynajÄ…cej siÄ™ epoki peÅ‚noprawnego wkroczenia gier wideo na salony, a przy okazji caÅ‚kiem udane, choć mocno specyficzne widowisko. PodsumowujÄ…c - < tekÅ›cior >.
|
| Autor: Klemens
|
|
|
|
|