Nie uważam „Avatara” za wielkie dzieÅ‚o kinematografii, ale nie wzbudzajÄ… mojego zdziwienia – ani pogardy – wyniki kasowe tej produkcji. Stanowi ona bowiem odzwierciedlenie tego, czego miliony osób poszukujÄ… na salach kinowych – odskoczni od znanej im codziennoÅ›ci, wszechobecnego piÄ™kna, a także dreszczyku emocji, choć z ożywczym katharsis u zwieÅ„czenia. WiÄ™ksze zdziwienie wzbudziÅ‚ u mniej fakt, że na kontynuacjÄ™ trzeba byÅ‚o czekać przez okres wÅ‚aÅ›ciwy dla powstania kilku marvelowskich sequeli.
Na poczÄ…tku wieku zostaliÅ›my uraczeni istnÄ… rewolucjÄ… CGI, która pozwalaÅ‚a osiÄ…gać efekty wczeÅ›niej wykraczajÄ…ce poza marzenia – a która miÄ™dzy innymi oÅ›mieliÅ‚a Jamesa Camerona do realizacji opowieÅ›ci o Pandorze, które jakoby tliÅ‚y mu siÄ™ w gÅ‚owie już od wielu, wielu lat. W konsekwencji jednak ostatnimi czasy postÄ™p nieco przyhamowaÅ‚, trudniej jest ponownie oczarować widza zupeÅ‚nie nowÄ… jakoÅ›ciÄ…, która czÄ™sto ma dla niego nieuchwytny charakter – i na tym wÅ‚aÅ›nie polega jego niezwykÅ‚ość (vide technologie deepfake). W konsekwencji w drugim
„Avatarze” jako już coÅ› bardziej standardowego traktujemy lewitujÄ…ce góry czy dżungle o gabarytach wÅ‚aÅ›ciwych raczej dla epok geologicznych dawno już minionych.
Panaceum okazaÅ‚a siÄ™ zmiana biomu na nasuwajÄ…cy oczywiste skojarzenia z ziemskÄ… PolinezjÄ…. W konsekwencji tamtejsi Na’vi noszÄ… wymowne tatuaże czy surfujÄ… i nurkujÄ… z wykorzystaniem pandoriaÅ„skiej odmiany delfinów – wÅ‚aÅ›ciwie brakuje im tylko tratew, ale ów niedobór rekompensujÄ… ponadgatunkowÄ… wiÄ™ziÄ… z pacyfistycznÄ… cywilizacjÄ… waleni. Może to brzmi niedorzecznie, ba, wÅ‚aÅ›ciwie takowe jest, lecz miejsce jednego raju zajmuje inny, i Cameron nie pomyliÅ‚ siÄ™ w rozeznaniu oczekiwaÅ„ widzów.
W pierwszym
„Avatarze” nie brakowaÅ‚o prawdziwie czarodziejskich chwil, może dość oczywistych i przewidywalnych, lecz sprawiajÄ…cych, że widz stawaÅ‚ siÄ™ bardziej skÅ‚onny ku wzruszeniom – chociażby gdy Jake spÄ™dzajÄ…c pierwszÄ… noc we wrogiej mu (jak by siÄ™ zdawaÅ‚o) dżungli unika Å›mierci od strzaÅ‚y Naytiri wskutek jakże delikatnej, lecz wymownej interwencji ze strony samej Eywy. Niestety w
„Istocie wody” zabiegu tego nie udaÅ‚o siÄ™ powtórzyć, choć twórcy wyraźnie siÄ™ starali.
NiewÄ…tpliwie scenariusz pierwszej opowieÅ›ci o Pandorze nie stanowiÅ‚ najmocniejszej jej części i akurat ten standard udaÅ‚o siÄ™ zachować przy okazji sequelu. Przedstawiana historia jest przewidywalna i jeszcze bardziej „disney’owska”, niźli widz do tego przywykÅ‚ przy okazji filmów pochodzÄ…cych od rynkowego giganta. Nie mogÄ™ pozbyć siÄ™ wrażenia, iż stracono szereg szans na pogłębienie fabuÅ‚y, miast tego skupiajÄ…c siÄ™ na zapewnieniu punktów wyjÅ›cia dla kolejnych odsÅ‚on, nawet jeÅ›li z uszczerbkiem dla logiki.
„Avatar: Istota wody” to film, który nie zawiedzie osób, które zdecydujÄ… siÄ™ na zakup biletów. Jest to dzieÅ‚o operujÄ…ce nieodmiennie piÄ™knymi ujÄ™ciami, muzykÄ… utrzymanÄ… w tonacji „jedynki”, przyzwoitÄ… grÄ… aktorskÄ… i dość miaÅ‚kÄ…, choć nieirytujÄ…cÄ… fabułą, dalekÄ… od psychologicznych niuansów. Blockbuster peÅ‚nÄ… gÄ™bÄ…!
|
| Autor: Klemens
|
|
|
|
|