Rok 2080. Przeludnienie Ziemi skłoniło miliony ludzi pragnących doczekać lepszych czasów do poddania się hibernacji. Teraz coraz częściej podnoszą się głosy domagające się obudzenia śpiących. Nikt nie potrafi jednak powiedzieć, gdzie powinni oni zamieszkać. Kandydat na urząd prezydenta Stanów Zjednoczonych znajduje rozwiązanie, które przekracza ludzką wyobraźnię...
Tymi oto słowami zachęca czytelnika krótki opis fabuły umieszczony na okładce książki. Trzeba przyznać, że notka ta jest dość intrygująca i sprawia, że czytelnik z rozbudzonym zainteresowaniem sięga po książkę. Czy jednak wspomniane zainteresowanie utrzymuje się podczas lektury książki, czy może wręcz odwrotnie? Zanim padnie odpowiedź na to jakże ciekawe pytanie, przyjrzyjmy się bliżej fabule.
Jak już wspomniałem na początku akcja powieści rozgrywa się w roku 2080. Głównym problemem ludzkości jest przeludnienie, przez co ludzie coraz częściej decydują się na hibernację. Powody tych decyzji są różne, jednak najczęściej spotykanym jest, jak to zwykle bywa, bieda. Żyjąc w tych niepewnych czasach ludzie upatrują nadziei w nadchodzących wyborach prezydenckich, bo oto kandydat na prezydenta Jim Briskin w swoim przemówieniu przedstawia plan który może całkowicie zmienić sytuację obywateli.
O co chodzi? Otóż pewien mechanik naprawiajÄ…c scuttler (coÅ› jakby skuter, motocykl) odkrywa w nim przejÅ›cie do alternatywnego Å›wiata. Åšwiat ten ma takÄ… samÄ… atmosferÄ™ jak Ziemia, a warunki w nim panujÄ…ce sÄ… wymarzone dla czÅ‚owieka. Jim Briskin dowiedziawszy siÄ™ o tym planuje zbudzić Å›piÄ…cych i wysÅ‚ać ich do tej wÅ‚aÅ›nie „innej Ziemi”. Sprawa jednak nie przedstawia siÄ™ tak prosto. Briskinowi nie pomaga rzÄ…dzÄ…cy jeszcze prezydent, a kÅ‚ody pod nogi rzuca mu także pewien bogaty mutant. Jakby tego byÅ‚o maÅ‚o nieoczekiwanie pojawia siÄ™ nastÄ™pny problem. Okazuje siÄ™, że alternatywna Ziemia nie jest opuszczona. Szczegółów nie bÄ™dÄ™ zdradzaÅ‚, aby nie zepsuć wam przyjemnoÅ›ci czytania.
No właśnie, ale czy ta przyjemność rzeczywiście jest taka duża? Odpowiem, i tak, i nie. Muszę przyznać, że mam mieszane uczucia co do tej książki. Już wyjaśniam o co chodzi. Otóż czytając
„InnÄ… ZiemiÄ™” czytelnik wciÄ…ga siÄ™ w historiÄ™ opowiedzianÄ… przez autora. Przez dość dużą część lektury zastanawiamy siÄ™, czym tak naprawdÄ™ jest ten alternatywny Å›wiat i jakie kryje tajemnice. Fabułę można by uznać za mocny punkt utworu, gdyby nie koÅ„cówka. W moim odczuciu najzwyczajniej w Å›wiecie rozczarowuje. Z tego powodu jest mi niezmiernie przykro, gdyż
Dick jest jednym z moich ulubionych pisarzy. Kończąc książkę miałem wrażenie, że coś tu jednak nie gra.
Nie chcę tylko i wyłącznie wypisywać wad książki
Dicka. Pora na zalety. Według mnie jedną z nich jest sposób poprowadzenia opowieści. Nie mamy tutaj jednego głównego bohatera. Narrator skupia się na kilku postaciach, co pozwala spojrzeć na opisywane wydarzenia z różnych perspektyw. I tak mamy Jima Briskina, człowieka uczciwego, z zasadami. Ale jest też prezydent Schwarz, człowiek, dla którego liczy się przede wszystkim zachowanie władzy. Można się domyślić, że ich cele będą się diametralnie różnić. Jak widać przedstawia się to wszystko interesująco.
Podsumujmy więc, czy warto sięgnąć po tę książkę? Jeśli tak jak ja lubisz twórczość
Dicka, śmiało możesz sięgać po ten utwór. Wciągniesz się w ten świat pesymistycznej, ponurej przyszłości tak charakterystycznej dla amerykańskiego pisarza. Ambitni może odnajdą w książce coś jeszcze, może zwrócą uwagę na problem przeludnienia, jako jedno z zagrożeń przyszłości. Jeśli jednak wolisz literaturę innego typu, nie znajdziesz w
„Innej Ziemi” nic, co mogÅ‚oby sprawić, że zapamiÄ™tasz tÄ™ książkÄ™ na dÅ‚użej. Bo prawdÄ… jest, że
Dicka stać na więcej, co pokazał poprzez swoje pozostałe książki.
Książka otrzymuje
7 w dziesięciostopniowej skali wg
Chochli.
|
| Autor: Chochla
|
|
|
|
|