Z czym możemy skojarzyć sÅ‚owo „sejf”? Zapewne pierwsze co nam przyjdzie na myÅ›l, to metalowa skrzynka posiadajÄ…ca odpowiedne zabezpieczenia, by skryć w niej cenne dla nas przedmioty. Przede wszystkim wypeÅ‚nia siÄ™ sejf pieniÄ™dzmi, biżuteriÄ…, klejnotami, wszystkim co Å›wieci i może znaczÄ…co podnieść nasz status materialny. Czy to aby dobry trop? Można tam bowiem umieÅ›cić również rzeczy majÄ…ce dla nas wartość sentymentalnÄ…, jak rodzinne zdjÄ™cia, dokumenty. Hmm.. dokumenty, one mogÄ… również w sobie kryć coÅ› wiÄ™cej.. Owszem, czÄ™sto sÄ… to informacje, którymi niechÄ™tnie byÅ›my siÄ™ podzielili ze Å›wiatem zewnÄ™trznym. I tak wÅ‚aÅ›nie dotarliÅ›my do sedna, choć nie do koÅ„ca dosÅ‚ownie.
Często wydaje nam się, iż opracowany przez nas plan jest idealny i nic nie jest w stanie go zepsuć. Niestety, plany takie nie istnieją. Czasem wystarczy nieodpowiednia osoba w niewłaściwym miejscu, która swoim nieraz przypadkowym działaniem burzy nasz kunsztownie postawiony mur. Człowiek taki może jednak wiedzieć, po co się tam znalazł i doskonale wie, co robić. Wtedy pojawia się prawdziwy problem...
Poznajemy Artura Solskiego, bÄ™dÄ…cego rzadkim przykÅ‚adem dziennikarza, którego celem jest przedstawianie prawdy, czÄ™sto tej niewygodnej, nie zaÅ› napeÅ‚nianie sobie kieszeni za pomocÄ… taniej sensacji i czynienia z telewidzów bandy troglodytów. Niestety, nawet takich swoistych „bojowników” dotyka proza życia. Etyka dziennikarska (jest coÅ› takiego?) nie spÅ‚aci kredytu, tego dokonać może jedynie temat schlebiajÄ…cy niskim gustom. Solski dostaje do opracowania materiaÅ‚ dotyczÄ…cy znachorki z Podlasia. I pewnie seniorka posiadajÄ…ca nadludzkie zdolnoÅ›ci leczenia próchnicy czy koÅ‚tuna doczekaÅ‚aby siÄ™ reportażu, gdyby nie ciaÅ‚o wyÅ‚owione z jeziora w podlaskiej prowincji. Sam trup może i nie jest niczym sensacyjnym (chyba zapadam na chorobÄ™ zwanÄ… polskÄ… znieczulicÄ…), gdyby nie fakt, iż obstawiajÄ… go tajne sÅ‚użby specjalne. SwojÄ… drogÄ… to ciekawe, że „tajne” sÅ‚użby jest w stanie rozpoznać każdy. Jakkolwiek by nie byÅ‚o, jest to znak, iż za topielcem stoi coÅ› wiÄ™cej niż zwykÅ‚e morderstwo.
Dziennikarza w nowym Å›ledztwie wspomaga uzależniony od alkoholu komendant miejscowej policji, Waldemar Darski, który pomimo niemal „hobbickiego” umiÅ‚owania spokoju i ciepÅ‚a domowego ogniska angażuje siÄ™ w sprawÄ™, która pozbawić może go godnego życia na emeryturze. „Tajne” sÅ‚użby skutecznie podkÅ‚adajÄ… im kÅ‚ody pod nogi. Już poczÄ…tkowe przeszukania komendy i kradzież materiałów filmowych nie wróżą nic dobrego. Bohaterowie mimo tego nie ustÄ™pujÄ… i zagłębiajÄ… siÄ™ w Å›ledztwo podlaskich zwÅ‚ok.
Jak się okazuje ma ono wiele wspólnego z dramatem rodziny Kaliskich, który rozegrał się w stolicy Iraku. Dramatem związanym ze śmiercią ojca, męża oraz syna w jednej osobie. Nie była to jednak przypadkowa śmierć z ręki irackich partyzantów, jak się powszechnie uważa. Cała tajemnica tkwi w pudełeczku z informacjami mogącymi sporo namieszać wśród elit kraju nad Wisłą (w sumie tych znad Eufratu i Tygrysu również).
Książka
Tomasza Sekielskiego ma w sobie elementy kryminału i tak zwanej fantastyki politycznej. Pomimo niewielkiej objętości bombarduje wręcz czytelnika wątkami i nazwiskami, które mają w rzekomo spójny i czytelny sposób ukazywać kolejne elementy układanki. Najważniejszy zapewne jest motyw sensacyjny i model psychologiczny dwójki najważniejszych bohaterów: Solskiego i Darskiego. Gdy doszedłem do końca powieści, to pierwsze skojarzenie, jakie mi przyszło na myśl w związku z głównym duetem to: Don Kichot i Sancho Pansa. Najgorsze jednak jest to, iż intryga, która rozwija się przez kilkadziesiąt stron ma swój finał w tak naprawdę trzech zdaniach. Na plus należy jednak oddać autorowi zupełnie niespodziewane zakończenie (naprawdę!).
Jest jednak jeszcze jedna rzecz, która mnie martwi. Mianowicie, że rzekoma fikcja polityczna ukazana na kartach książki być może wcale fikcją nie jest...
|
| Autor: Regis
|
|
|
|
|