Marcin Wolski: OlÅ›nienie przyszÅ‚o nagle. Oto zdaÅ‚em sobie sprawÄ™, co drażni mnie w wiÄ™kszoÅ›ci amerykaÅ„skich produkcji literackich i kinowych z pogranicza fantastyki i horroru. Oto okazuje siÄ™, że z maÅ‚ymi wyjÄ…tkami głównym wrogiem współczesnego czÅ‚owieka jest zawsze prawica, a Å›ciÅ›lej - sam Pan Bóg i jego przyjaciele. Obłąkani mordercy i gwaÅ‚ciciele sÅ‚yszÄ… chóry anielskie i podajÄ… siÄ™ za synów Bożych. Niecni politycy motywujÄ… swe knowania obronÄ… tradycyjnych wartoÅ›ci. NajwiÄ™kszym demonem zbrodni bÄ™dzie lekarz antyaborcjonista, KoÅ›ciół dopuÅ›ciÅ‚ siÄ™ mordów, pragnÄ…c zataić bezsporne odkrycia, że nigdy nie byÅ‚o Chrystusa... A w ogóle zÅ‚a jest wÅ‚adza, porzÄ…dek, hierarchia. Resztki dobra ostaÅ‚y siÄ™ w szarych ludziach, najlepiej kolorowych, o liberalnych preferencjach seksualnych. Próżno szukać na milionach zadrukowanych kart lewicowych dewiantów, spisków czerpiÄ…cych z materialistycznej inspiracji, komunistycznych obłąkaÅ„ców chcÄ…cych zapewnić wszystkim (z wyjÄ…tkami) Wolność, Równość, Braterstwo. Jaki dalekosiężny cel przyÅ›wieca dzisiejszym „dyktatorom umysłów”, usiÅ‚ujÄ…cym zniszczyć tradycyjne struktury i dobić Boga? A co potem? Na temat takiego Åšwiata po Åšwiecie żadnej fantastycznej utopii nie przeczytaÅ‚em. I dlatego co pewien czas muszÄ™ sobie coÅ› takiego sam napisać.
Celowo we wstępie przytoczyłem refleksje samego autora, które towarzyszyły mu przy pisaniu
„Psa w studni”. MogÄ… one bowiem sÅ‚użyć za wzór (a wÅ‚aÅ›ciwie antywzór), jak skutecznie pisarz może zniechÄ™cić do wÅ‚asnego dzieÅ‚a szerokÄ… rzeszÄ™ czytelników, którzy bez tego rodzaju „zachÄ™ty” mogliby siÄ™gnąć po jego książkÄ™ i przeczytać jÄ… z dużą satysfakcjÄ…, a nawet i fascynacjÄ…. Ale przymknijmy na to choć przez chwilÄ™ oczy...
...by już po chwili po ich otwarciu oczom naszym ukazał się dość niezwykły widok późnorenesansowej Italii, pełnej zamiłowania dla antyku, sztuki i ludzkiego rozumu, jego potęgi. Jest to też epoka kontrreformacji, płonących stosów oraz wciąż żywych sporów politycznych we Włoszech, coraz bardziej dających się przeciętnym ludziom we znaki. Ale mimo całej pogardy dla wieków średnich wciąż żywa jest wiara w magię i uprawiającą je czarownice.
Pierwsza część książki z pewnoÅ›ciÄ… dla wielu miÅ‚oÅ›ników fantastyki bÄ™dzie pewnego rodzaju szokiem – nie mamy tu bowiem do czynienia ani z krasnoludami, ani z elfami, idea zaÅ› statków kosmicznych i podróży miÄ™dzygwiezdnych w epoce wciąż powszechnie przyjÄ™tego dogmatu o geocentrycznej budowie Å›wiata wydawać siÄ™ musi Å›mieszna.
Marcin Wolski bardzo umiejętnie i zręcznie przedstawił ówczesny klimat, w całym jego bogactwie i różnorodności. Śmiem twierdzić, iż poziom tej części właściwie nie odbiega od tego, do czego przyzwyczaić nas mogli
Umberto Eco czy
Salman Rushdie, przy zachowaniu jednak peÅ‚nej pisarskiej autonomii i oryginalnoÅ›ci. Może tylko niektóre polonofilskie wtrÄ™ty sprawiajÄ… wrażenie czynionych „na siłę” i zupeÅ‚nie bez wdziÄ™ku.
Część ta jednak nie jest zbyt obszerna i czytelnik szybko przeskakuje do przełomu dwudziestego i dwudziestego pierwszego stulecia. I choć wciąż nie czeka na nas lot do gwiazd, z pewnością bardziej swojsko poczuje się niejeden z sięgających po książkę.
Uznanie budzić musi sama warstwa fabularna
„Psa w studni”. Opowiadana historia bowiem naprawdÄ™ wciÄ…ga i intryguje, sposób zaÅ› powiÄ…zania poszczególnych wÄ…tków jest zaiste wrÄ™cz wirtuozerski, me szczególne uznanie wzbudziÅ‚a metoda powiÄ…zania dwóch, zdawaÅ‚oby siÄ™ kompletnie różnych, części książki. I ani razu wÅ‚aÅ›ciwie nie poczuÅ‚em siÄ™ oszukany.
Niestety
Marcin Wolski jest nieco zbyt nachalny w swych poglądach, w swym eurosceptycyźmie oraz dystansie wobec kultury Zachodu i jej obecnemu kierunkowi. Dla czystości koncepcji zdarza się mu dokonać uproszczeń nieco kłócących się z inteligencją czytelnika, ale tylko nieco. W końcu to fantastyka!
JeÅ›li wiÄ™c, drogi czytelniku, uważasz siÄ™ za osobÄ™ o poglÄ…dach lewicowych, lub jeÅ›li zwykÅ‚eÅ› zajmować pozycje centrowe, nie popeÅ‚nij błędu odÅ‚ożenia recenzowanej książki na półkÄ™ już po zapoznaniu siÄ™ z deklaracjÄ… jej twórcy z tylnej okÅ‚adki. W ten sposób stracisz okazjÄ™ zapoznania siÄ™ z pozycjÄ…, która jest inna, niż mogÅ‚oby siÄ™ zdawać, a z pewnoÅ›ciÄ… jest bardziej ambitna od caÅ‚ego mnóstwa „produkcyjniaków” zalegajÄ…cych na półkach szeroko pojÄ™tej fantastyki. Spróbuj – warto!
|
| Autor: Klemens
|
|
|
|
|