Kacper Smolak to reprezentant niewÄ…tpliwie nowego pokolenia polskich twórców, wolnych od peerelowskich doÅ›wiadczeÅ„, ale i wspomnieÅ„ pierwszych lat transformacji ustrojowej – a czÄ™sto i nawyków wynoszonych z tamtych okresów. Autor „Gry o Åšmietnik” Å›miaÅ‚o mógÅ‚by zostać okreÅ›lony mianem self-made mana, który wÅ‚asnymi zabiegami doprowadziÅ‚ do opublikowania swojego dzieÅ‚a. Czy takim jest jednak ono w istocie?
Na samym wstępie należy zauważyć, iż najbardziej mylący jest sam tytuł książki, rodzący skojarzenia, że całość będzie mniej czy bardziej udolnym pastiszem Martinowskiego cyklu, a w którym to przekonaniu czytelnika utwierdza dodatkowo okładka recenzowanej pozycji. Jest to jednak wrażenie błędne, bowiem już lektura pierwszych stron uświadamia, że wolbromski pisarz wykreował własne, zupełnie niezależne od realiów Westeros uniwersum.
Poszczególne rozdziaÅ‚y książki – sprawiajÄ…ce wrÄ™cz wrażenie niezależnych opowiadaÅ„ – sÄ… sobie nierówne. PrzykÅ‚adowo w pierwszym z nich „dzieje siÄ™” za dużo, drugi zaÅ› jest wÅ‚aÅ›ciwie wolny od tego rodzaju doznaÅ„. NajwiÄ™kszÄ… przyjemność z lektury dostarczajÄ… rozdziaÅ‚y Å›rodkowe, paradoksalnie najluźniej zwiÄ…zane z wÄ…tkiem, któremu autor skÅ‚onny byÅ‚by przypisać rolÄ™ przewodniego.
Cierpi także psychologiczne prawdopodobieÅ„stwo zachowania niektórych postaci, które nie sprawiajÄ…c wrażenia obarczonych psychotycznymi skÅ‚onnoÅ›ciami (w stopniu wiÄ™kszym od przeważajÄ…cej części spoÅ‚eczeÅ„stwa) jak nigdy nic potrafiÄ… przejść do codziennoÅ›ci nad faktem dopuszczenia siÄ™ choćby spalenia żywcem wielu niewinnych biesiadników, którzy mieli pecha zobaczyć wiÄ™cej niż powinny. Tyle jeÅ›li idzie o postacie pozytywne, zaÅ› co do szwarccharakterów… Również seksualne wyczyny co poniektórych postaci mogÄ… wzbudzać co najwyżej rozbawienie przemieszane z politowaniem.
Andrzej Sapkowski – wzór dla wiÄ™kszoÅ›ci polskich pisarzy fantasy (w tym i dla twórcy recenzowanej pozycji, na co wskazuje jedno bezpoÅ›rednie nawiÄ…zanie do wiedźmiÅ„skiej sagi), uważany za najwiÄ™kszego żyjÄ…cego, o ile nie w ogóle, rodzimego reprezentanta tego gatunku – w trakcie majÄ…cego miejsce przed laty spotkania z czytelnikami w krakowskim „Klubie Pod Jaszczurami” podniósÅ‚, iż nic nie skutkuje u niego takim… podwyższeniem ciÅ›nienia, niż „rozwierajÄ…ce siÄ™ odrzwia” miast „otwierajÄ…cych siÄ™ drzwi” czy inszych „wrót”. Tego rodzaju manieryzm można niestety zarzucić i autorowi, który niewÄ…tpliwie nadużywa niektórych fraz jak „wżdy” czy inne „bynajmniej” (choć nie w zakresie „odrzwi”). Czasami czytelnik nie może uwolnić siÄ™ od wrażenia, że dane zdanie powstaÅ‚o tylko po to, by pisarz mógÅ‚ siÄ™ pochwalić znajomoÅ›ciÄ… pewnych wyrażeÅ„, w rodzaju Sapkowowskich „kazuistycznych sofizmatów”.
Niejednego czytelnika razić także może wulgaryzm języka bohaterów. Nie chodzi bynajmniej o to, by wszystkie postacie posługiwały się składnią Proustowskiego barona de Charlus, jednakże rubaszność mowy praktycznie wszystkich liczących się osób razi sztucznością. Posługiwanie się łaciną żołnierską (bo nie kuchenną) może być nęcące, lecz rozróżnienie pomiędzy radosną frywolnością w tym zakresie a zwykłą ordynarnością jest sztuką, a
Kacper Smolak w tym zakresie maestrii jeszcze nie osiÄ…gnÄ…Å‚.
NiewÄ…tpliwie także książce zdaÅ‚aby siÄ™ solidna praca korektorska, gdyż recenzowana pozycja może stanowić doskonaÅ‚y przykÅ‚ad prawdziwoÅ›ci zasady drugiej pary oczu, znanej każdemu edytorowi. Błędy ortograficzne w rodzaju „rzÄ…dzy” zdarzajÄ… siÄ™ na szczęście niezbyt czÄ™sto (jakkolwiek wystÄ™pujÄ…), interpunkcja jednak doprasza siÄ™ bliższego zaznajomienia z czerwonym dÅ‚ugopisem…
Powyższe akapity mogą rodzić wrażenie, że całość stanowi model grafomanii rodem z Ecowskiego
„Baudolina” – a byÅ‚oby to przekonanie błędne i krzywdzÄ…ce! Autorowi nie brak Å›miaÅ‚oÅ›ci, ale też i autentycznego talentu, któremu zdaÅ‚oby siÄ™ nieco wiÄ™cej czysto rzemieÅ›lniczej szlifierki oraz dojrzaÅ‚oÅ›ci. SÄ… to jednak „choroby”, które da siÄ™ uleczyć wraz z wiekiem. Już teraz jednak
„Gra o Åšmietnik” stanowi przykÅ‚ad literatury ambitniejszej od niejednej pozycji schodzÄ…cej z maszyn drukarskich uznanych wydawnictw. Być może mniej utalentowanym pozostaje pisanie recenzji…
|
| Autor: Klemens
|
|
|
|
|