Pewnego dnia na nienazwane miasto w nienazwanym kraju spada epidemia biaÅ‚ej Å›lepoty. Bez ostrzeżenia dotyka ludzi zajÄ™tych zwykÅ‚ymi, codziennymi sprawami, nie oszczÄ™dzajÄ…c nikogo – starców, dzieci, kobiet, mężczyzn, osób prawych i z prawoÅ›ciÄ… majÄ…cych niewiele wspólnego, sÅ‚abych i silnych. WÅ‚adze w poÅ›piechu zamykajÄ… pierwszÄ… grupÄ™ w nieczynnym szpitalu psychiatrycznym. I tylko jedna osoba wie, że nie wszyscy sÄ… Å›lepi. Ta powieść jest wstrzÄ…sajÄ…cym studium kondycji ludzkiej.
Urokiem nurtu realizmu magicznego jest spostrzeżenie, iż nie trzeba wywracać konceptu Å›wiata na nice, by nagle zmienić w sposób radykalny jego postrzeganie. Nie twierdzÄ™ bynajmniej, by recenzowana pozycja stanowiÅ‚a reprezentantkÄ™ tego (pod)gatunku – temat ten niech rozstrzygajÄ… literaturoznawcy z tytuÅ‚ami naukowymi – lecz i
José Saramago nie musiał mieć takich ambicji czy zamiaru, by stworzyć fascynującą powieść.
Autor bynajmniej nie roÅ›ci sobie pretensji do bolesnego realizmu, wÅ‚aÅ›ciwego dla szeregu pozycji opisujÄ…cych Å›wiat po apokalipsie – z jednej strony pozwala on sobie na dość wnikliwe spostrzeżenia wobec jednych sfer, inne jednak jeÅ›li nie zbywajÄ…c milczeniem, to traktujÄ…c lekko w sposób wÅ‚aÅ›ciwy dla alegorii.
Bo i w istocie
„Miasto Å›lepców” nie stanowi wiwisekcji na spoÅ‚eczeÅ„stwie, swoista próbka użyta przez autora nie ma charakteru naukowo reprezentatywnej, lecz nie sposób nie odnieść wrażenia, że wiele spostrzeżeÅ„ trudno kontestować i jakkolwiek może sprawiać wrażenie nieracjonalnych, to zarazem koresponduje z codziennymi doÅ›wiadczeniami na tle ludzkiej natury.
Do ciekawych spostrzeżeÅ„ prowadzi również sama analiza jÄ™zyka powieÅ›ci. Nie wiem, czy jÄ™zyk portugalski rozróżnia „Å›lepca” od „niewidomego” (choć raczej „ociemniaÅ‚ego” i owszem), ale w recenzowanej pozycji pojawia siÄ™ tylko pierwszy z wariantów, co samo w sobie wiele mówi o wrażliwoÅ›ci na tle ludzkich przypadÅ‚oÅ›ci, mniejsza z tym – autora, tÅ‚umacza czy czytelnika.
„Miasto Å›lepców” to książka intrygujÄ…ca, momentami zabawna, częściej przygnÄ™biajÄ…ca bÄ…dź nawet przerażajÄ…ca. Stanowi ona może nieco zbyt uproszczony, ale frapujÄ…cy punkt wyjÅ›cia do refleksji nad swojÄ… wÅ‚asnÄ… postawÄ…, jak też i czÅ‚owieczeÅ„stwem.
|
| Autor: Klemens
|
|
|
|
|