Okręt z mordercą na pokładzie wyrusza w rejs.
Rok 1859. Do załogi statku wielorybniczego wypływającego na Morze Arktyczne dołącza Patrick Sumner, który ze zszarganą reputacją odszedł z armii, a teraz obejmuje stanowisko lekarza okrętowego.
Gdy statek jest już daleko od portu, znalezione zostają zwłoki zamordowanego chłopca. Sumner, choć niechętnie, wchodzi w rolę detektywa. Wkrótce stanie twarzą w twarz z potwornościami większymi nawet od tych, z jakimi zetknął się podczas powstania sipajów. Uosobieniem zła okazuje się Drax. Harpunnik. Morderca. Bestia.
Kiedy stanie się jasne, jaki jest prawdziwy cel wyprawy, a załoga straci wszelką nadzieję, między Sumnerem a Draxem w przerażających ciemnościach arktycznej zimy dojdzie do nieuchronnej konfrontacji.
WiÄ™kszość osób zafascynowana egzotykÄ… zwykÅ‚o jÄ… utożsamiać z takim czy innym skwarem – wilgotnym zaduchem dżungli czy suchym żarem piaszczystej pustyni. Mnie jednak zawsze bardziej pociÄ…gaÅ‚y odludne bezkresy wÅ‚aÅ›ciwe dla biegunów naszej planety. I choć nawet w polskiej literaturze można odnaleźć tropy wiodÄ…ce ku biaÅ‚ym pustkowiom, gdzieżby im tam do popularnoÅ›ci losów Stasia i Nel! Pozostaje siÄ™gać po literaturÄ™ choćby anglosaskÄ….
Pierwsze karty recenzowanej powieści przywodzą jednak na myśl raczej arcydzieło autorstwa
Hermana Melville’a, główny bohater dołącza bowiem do zaÅ‚ogi wielorybniczego statku, czyli grupy trudniÄ…cej siÄ™ rzemiosÅ‚em kompletnie nieznanym nad Wisłą (może to i dobrze?). Czytelnik szybko również odkrywa, że jego postać jest znacznie bardziej dwuznaczna, choć wciąż niepozbawiona pewnej szlachetnoÅ›ci.
SÄ™k w tym, iż niczym w przypadku Ishmaela również okazuje siÄ™ on postaciÄ… wyobcowanÄ…, nieprzystajÄ…cÄ… do otoczenia. Autor ustami samych swych postaci szybko poucza czytelnika, iż wielorybnicy w ogólnoÅ›ci nie zaliczali siÄ™ do przykÅ‚adnych obywateli, zaÅ› w przypadku tej szczególnej zaÅ‚ogi korupcja – rozumiana typowo po anglosasku – wrÄ™cz przesyca jÄ… na wskroÅ›.
Omawiana powieść nie jest jednak typowym kryminałem rozgrywającym się w nieco niestandardowym anturażu, przeciwnie, niektóre jej fragmenty można postrzegać wręcz w kategoriach poetyckich. Trochę szkoda, iż niektóre zwroty akcji są szyte zbyt grubymi nićmi, lecz nie sposób nie odnieść wrażenia, że to postacie są istotniejsze dla autora.
„Na wodach północy” to książka dość satysfakcjonujÄ…ca. Pomimo brudu przenikajÄ…cego jej treść i akcjÄ™ potrafi ona ująć stylem, w jakim traktuje o ludzkiej samotnoÅ›ci, rozciÄ…gajÄ…cej siÄ™ tak pod równikiem, jak i za koÅ‚em podbiegunowym.
|
| Autor: Klemens
|
|
|
|
|