Rodziny księżycowych PiÄ™ciu Smoków przypominajÄ… nieco mafijne rody z „Ojca Chrzestnego”. KontrolujÄ… bogate surowce Księżyca i pogrążeni sÄ… w nieskoÅ„czonej i brutalnej walce o dominacjÄ™ nad nimi. Nagle pokój, który panowaÅ‚ na skolonizowanym Księżycu zaczyna siÄ™ sypać. Którzy nastÄ™pcy tronu PiÄ™ciu Smoków zyskajÄ… hegemoniÄ™? A może ostatecznym zwyciÄ™zcÄ… okaże siÄ™ sam Księżyc, z jego surowÄ… próżniÄ…, morderczym mrozem i ostrym promieniowaniem?
Opowieści o wendecie rodów Cortów i Mackenzie mogła znaleźć swe zwieńczenie w przypadku
„Wilczej peÅ‚ni”, bardziej satysfakcjonujÄ…ce, niźli to miaÅ‚o miejsce w przypadku pierwszej odsÅ‚ony cyklu,
Ian McDonald widocznie jednak uznaÅ‚, że aż tak otwarte zakoÅ„czenia nie sÄ… w jego stylu i powinien doprowadzić do „wÅ‚aÅ›ciwego” koÅ„ca szereg napoczÄ™tych wczeÅ›niej wÄ…tków – takoż
„Wschód” ma być niejako zachodem serii.
Autor nie „zapomniaÅ‚” o żadnym ze swych wczeÅ›niejszych bohaterów, także Marinie, co sprawia, iż podobnie jak w przypadku
„Wilczej peÅ‚ni” uwagÄ™ swÄ… – oraz czytelnika – co chwilÄ™ dzieli nie tylko pomiÄ™dzy różne postaci, co nawet i globy. Nie jest to jednak podziaÅ‚ równorzÄ™dny czy symetryczny, wyraźnie wyróżnia on niektórych aktorów swego dramatu, choć skÅ‚onny jestem stwierdzić, że jego preferencje sÄ… zbieżne z tymi wÅ‚aÅ›ciwymi dla czytelnika.
Szkoda tylko, iż kontynuacja niektórych wątków sprawia wrażenie wymuszonej, tak iż warstwa fabularna powieści nie straciłaby tak naprawdę niczego w sytuacji jej braku. Ewentualnie losy danej postaci można by było sprowadzić do dosłownie jednego (pod)rozdziału. Z jednej strony oddać autorowi należy dbałość o kompletność budowy prezentowanego świata, z drugiej jednak skutkuje to kilkoma zbędnymi dłużyznami.
Powyższy feler jest jednak akceptowalny, książka bowiem w istocie nie nuży, akcja posuwa się naprzód w zachęcającym tempie, nie opętańczo szaleńczym, ale też bardzo dalekim od ślamazarności. Pod tym względem
„Wschód” może stanowić wrÄ™cz swego rodzaju model zÅ‚otego Å›rodka.
„Luna. Wschód” to satysfakcjonujÄ…ce danie dla osób, które daÅ‚y siÄ™ oczarować podboju kosmosu wedle
Ian McDonalda – dalekÄ… od mieczy Å›wietnych, z poszanowaniem praw fizyki, jednakże wciąż fascynujÄ…cÄ… i pobudzajÄ…cÄ… wyobraźniÄ™. I w istocie jest to wreszcie autentyczne domkniÄ™cie historii, opatrywanie której didaskaliami byÅ‚oby co najmniej zbÄ™dne.
|
| Autor: Klemens
|
|
|
|
|