Nazywam się David Charleston. Nie jestem Mścicielem, ale zamierzam się do nich przyłączyć. Mam coś, czego potrzebują. Znam jego sekret. Widziałem jak Stalowe Serce krwawi.
Dziesięć lat temu pojawiła się na niebie Calamity. Był to impuls, który sprawił, że niektórzy ludzie zaczęli się zmieniać i przejawiać niezwykłe umiejętności. Zdumione społeczeństwo nazwało ich Epikami.
Epicy nie są przyjaciółmi gatunku ludzkiego. Niezwykłe zdolności sprawiły, że odczuwają wielkie pragnienie sprawowania władzy. Ale żeby rządzić ludźmi, trzeba skruszyć ich wolę. W mieście znanym niegdyś jako Chicago niewiarygodnie potężny Epik zwany Stalowym Sercem sprawuje rządy Imperatora. Posiada ogromną siłę i potrafi kontrolować żywioły. Nie można go pokonać. Nikt nie podejmuje więc walki... Nikt prócz Mścicieli.
Brandon Sanderson sprawił, że tak naprawdę z wypiekami na twarzy mało kto wyczekuje premiery jego kolejnych książek. Wbrew pozorom nie jest to jednak przywara, lecz raczej hołd dla jego płodności, gdyż utrzymując całkiem wysoki poziom wszystkich swoich dzieł i dziełek wydaje je on z niemal taśmową częstotliwością. Czy jego oryginalność aby nie ucierpiała przy okazji
„Stalowego Serca”?
Amerykanin wzbudziÅ‚ moje niemaÅ‚e uznanie – a może wrÄ™cz podziw – Å‚atwoÅ›ciÄ…, z jakÄ… zwykÅ‚ kreować kolejne uniwersa w zakresie zasad nimi rzÄ…dzÄ…cych, które można by byÅ‚o nazwać jeÅ›li nie fizycznymi, to co najmniej alchemicznymi. Pod tym wzglÄ™dem
„Stalowe Serce” nieco rozczarowuje, gdyż autor w zasadzie w żaden sposób nie tÅ‚umaczy źródÅ‚a pochodzenia nadnaturalnych mocy szeregu postaci.
Nie oznacza to bynajmniej, że czytelnika czeka sztampowa lektura (soft) sci-fi. JeÅ›li bowiem ten nawykÅ‚ do opowieÅ›ci o „X-manach” i innych osobach obdarzonych talentami ponad wyobrażenie, to może go czekać niemaÅ‚e zaskoczenie, iż wÅ‚aÅ›ciwie żaden z tychże nie poczuwa siÄ™ do altruistycznej opieki nad ludzkoÅ›ciÄ… i Å›wiatem. Homo sapiens superior wedle darwinowskich reguÅ‚ winien ciążyć ku, no wÅ‚aÅ›nie, supremacji.
Rozwój fabuły, jak też jej zwieńczenie, może być zaskakujący dla czytelnika jeszcze nienawykłego do pióra amerykańskiego pisarza. I przeciwnie, osoby, które chociażby jego wydaną w Polsce literaturę znają na wylot, łatwo rozszyfrują wątek główny.
„Stalowe Serce” to pewien jeden z tych dość rzadkich przypadków, gdy Å›rednia ocena wÅ›ród fanów bÄ™dzie niższa od przeciÄ™tnej wÅ›ród „nowicjuszy”.
„Stalowe Serce” dostarcza przyjemnoÅ›ci z lektury, acz pozostawia również z uczuciem niedosytu. Ten ostatni jest efektem nade wszystko zbyt daleko posuniÄ™tej „hollywoodzkoÅ›ci” książki, zbyt dużej Å‚atwoÅ›ci w porzuceniu uwagi dla detalu w celu zwiÄ™kszenia efektownoÅ›ci ogółu. To raczej film w sÅ‚owach, zadatek na niezÅ‚y scenariusz niźli monumentalne rozważanie nad paskudztwem ludzkiej natury.
|
| Autor: Klemens
|
|
|
|
|