Tanner Mirabel, profesjonalny ochroniarz, nie popełniał błędów, ale pewnego dnia zabito kobietę, której miał bronić. Od tej pory tropi zabójcę. Pełen niezwykłych przygód pościg wiedzie przez niezliczone lata świetlne i wiedzie do układu Epsilon Eridani. Tanner trafia do przykrytego kopułą Chasm City miasta zaatakowanego przez nanotechnologicznego wirusa.
Nasze wizje eksploracji kosmosu i jego potencjalnych mieszkańców są mocno zdominowane przez
Gwiezdne Wojny i
Star Treka, forsujących antropomorficzną budowę – i sposób myślenia – mieszkańców galaktycznych bezmiarów, jak też rozwoju technologicznego, który określilibyśmy jako mało kontrowersyjny. Na szczęście są pisarze świadomi wadliwości tego rodzaju założeń – choćby z racji wykształcenia – i nie stroniący od bardziej śmiałej eksploracji przyszłości.
„Migotliwa wstęga” to książka, której akcja rozgrywa się w uniwersum wykreowanym na potrzeby
„Potrzeby odkupienia” (i
kolejnych tomów), acz nie dzieli z nimi ani bohaterów, ani (zasadniczo) wątków fabularnych. Bardziej służy ona rozbudowie i uwiarygodnieniu konstrukcji świata… ale też i zwykłej akcji oraz przyjemności towarzyszącej lekturze wartkiej opowieści.
Inaczej niźli miało to miejsce w przypadku wspomnianych wyżej książek tym razem fabuła koncentruje się ściśle wokół jednej postaci i praktycznie ani na moment jej nie opuszcza. „Praktycznie”, albowiem mamy co jakiś czas do czynienia ze swego rodzaju interludiami, przedstawiającymi wydarzenia znacząco wcześniejsze i dotyczące zupełnie innych bohaterów. A przynajmniej tak by się zdawało.
Autor nie obawia się krążyć wokół konceptów, które wedle dzisiejszych standardów można by było uznać nie tyle nawet za politycznie niepoprawne, co wręcz obrazoburcze czy po prostu niesmaczne. Nie należy się jednak łudzić, że nawet współcześnie wszystkie podmioty przestrzegają ogólnie przyjęte standardy, a brak jakichkolwiek powodów by mniemać, by w przyszłości natura ludzka miała ulec zmianie. Zwłaszcza przy znacznie większych pokusach, choćby takich jak nieśmiertelność.
„Migotliwa wstęga” była dla mnie przyjemną oraz wciągającą lekturą. Nieco rozczarowało mnie jedynie nieco samo zakończenie, i to dosłownie z ostatnich kart, nieco bym utyskiwał nad psychologicznym prawdopodobieństwem niektórych postaci czy wydarzeń, lecz wciąż jest to naprawdę przyzwoite i godne tego miana sci-fi.
|
| Autor: Klemens
|
|
|
|
|