William chce dotrzeć do prawdy. Niestety, wszyscy inni chcą dotrzeć do Williama. I to w złych zamiarach. A to dopiero trzeci numer...
William de Worde jest przypadkowym wydawcÄ… pierwszej gazety na Dysku. Teraz musi sobie radzić z tradycyjnymi problemami dziennikarskiego życia – ludźmi, którzy chcÄ…, by zginÄ…Å‚, wampirem na odwyku, żywiÄ…cym samobójczÄ… fascynacjÄ™ fotografowaniem z lampÄ… bÅ‚yskowÄ…, innymi ludźmi, którzy też chcÄ…, by zginÄ…Å‚, choć w inny sposób, oraz, co najgorsze, czÅ‚owiekiem, który bÅ‚aga go, by publikowaÅ‚ zdjÄ™cia jego ziemniaków o zabawnych ksztaÅ‚tach. „Prawda” to czysta rozkosz. Jest bardzo, bardzo zabawna...
„Nareszcie! W koÅ„cu!” – takie okrzyki towarzyÅ‚y (metaforycznie) memu pierwszemu kontaktowi z najnowszÄ… na naszym rynku pozycjÄ… autorstwa
Terry’ego Pratchetta, zatytuÅ‚owanÄ… górnolotnie
„Prawda”. Powodem tego entuzjazmu nie byÅ‚a bynajmniej okoliczność samej premiery nastÄ™pnej odsÅ‚ony lubianego serialu, lecz spostrzeżenie, iż w koÅ„cu pojawia siÄ™ w nim nowy wÄ…tek, nie bÄ™dÄ…cy tylko kalkÄ… poprzednich.
Cykl
„Åšwiata Dysku” skÅ‚ada siÄ™ niejako z podcykli, których wyznacznikami sÄ… łączÄ…cy je bohaterowie. I tak mamy podcykl Rincewinda, podcykl Straży Miejskiej, samodzielny nurt wÄ…tków jest przewidziany dla czarownic z Lancre. Kilka pozostaÅ‚ych to albo pozycje aspirujÄ…ce do miana cykli (Susan Åšmierć, wolni ciutludzie), albo zupeÅ‚nie pojedyncze epizody (vide
„Pomniejsze bóstwa”).
„Prawda” prezentuje zaÅ› nam nowe postaci, nie wiadomo wszakże, czy tylko ten jeden raz, czy jest to poczÄ…tek nowego podcyklu.
Każda moneta ma wszakże dwie (co najmniej) strony. Kluczowa postać dla
„Prawdy” – wspomniany William de Worde – charakterologicznie plasuje siÄ™ gdzieÅ› pomiÄ™dzy Vimesem a Rincewindem. Z jednej strony jest to bowiem szlachetna dusza z przeszÅ‚oÅ›ciÄ…, z drugiej strony jej sposób bycia nasuwa nieodłączne skojarzenia z najbardziej pechowym magiem Dysku. William jest postaciÄ… sympatycznÄ…, niewÄ…tpliwie czytelnicy go polubiÄ…, nie da siÄ™ wszakże ukryć, iż przy jego konstruowaniu brytyjski pisarz niespecjalnie skory byÅ‚ do ryzyka i siÄ™gnÄ…Å‚ po sprawdzone wzorce.
Także miejsce akcji jest ze wszech miar typowe – Ankh-Morpork. Czy tylko ja marzÄ™ o tym, by w koÅ„cu naprawdÄ™ móc zobaczyć wielokrotnie już wspominane Sto Lat, poznać postać szeryfa Al.-Khali czy posÅ‚uchać klatchiaÅ„skiego z ust native speakerów? Nie żebym coÅ› miaÅ‚ do ulubionego miasta wszystkich miÅ‚oÅ›ników prozy
Pratchetta.
Nie wiem, czy to zasługa nowej postaci (a może sesji?:)), ale
„PrawdÄ™” czytaÅ‚o mi siÄ™ z naprawdÄ™ dużą przyjemnoÅ›ciÄ…, jakiej już od niepamiÄ™tnych czasów nie uÅ›wiadczyÅ‚em przy okazji stycznoÅ›ci ze
Åšwiatem Dysku. FabuÅ‚a jest skonstruowana sensownie, akcja nie pÄ™dzi na oÅ›lep niczym stado rozszalaÅ‚ych bizonów, ale i nie pozwala przystanąć czytelnikowi, odÅ‚ożyć książkÄ™ na półkÄ™. Ot, jest to dobry przykÅ‚ad syndromu „jeszcze jednego rozdziaÅ‚u” w dziaÅ‚aniu.
Charakterystycznych „smaczków” jest w
„Prawdzie” stosunkowo niewiele (a może ich po prostu nie dostrzegÅ‚em), co książce tej poczytujÄ™ za plus, Brytyjczyk bowiem nie zawsze potrafi zachować w nich umiar, ale tym razem nie mogÄ™ mu tego zarzucić, rzekÅ‚bym zaÅ› nawet, iż wykazuje tym razem tutaj spore wyczucie.
„Prawda” to udana książka, wprowadzajÄ…ca powiew Å›wieżoÅ›ci do nieco już zastaÅ‚ego cyklu
Świata Dysku, pozwalająca żywić nadzieję, iż za jakowyś czas
Terry Pratchett pójdzie za ciosem i pozwoli sobie na jakiś bardziej ożywieńczy ruch. I oby to nie było małżeństwo Rincewinda z babcią Weatherwax.:)
|
| Autor: Klemens
|
|
|
|
|