Igor Rykow, rosyjski inżynier lotniczy, dowiaduje siÄ™, że jego koledzy z pracy zginÄ™li w niejasnych okolicznoÅ›ciach. DomyÅ›la siÄ™, że uciszyÅ‚ ich ktoÅ›, kto nie chce, by Å›wiat dowiedziaÅ‚ siÄ™, iż podczas remontu polskiego rzÄ…dowego samolotu doszÅ‚o do sabotażu. PodejrzewajÄ…c, że sam może stać siÄ™ celem zamachu, Igor postanawia uciec na Zachód. Już w Polsce wpada w poważne kÅ‚opoty – zostaje oskarżony o zabójstwo funkcjonariusza ABW, a jego tropem prócz polskiej policji podążajÄ… tajemniczy i gotowi na wszystko agenci rosyjskich sÅ‚użb specjalnych.
Rykow staje przed wyborem – ratować wÅ‚asnÄ… skórÄ™, czy próbować dotrzeć do kogoÅ›, komu mógÅ‚by powierzyć informacje niewygodne dla wielu ważnych ludzi. Tylko czy może komuÅ› zaufać?
Czas ucieka nieubłaganie. Samolot z prezydentem Polski na pokładzie za 24 godziny startuje do Smoleńska...
Marcin Wolski jest pisarzem zaangażowanym, nie stroniącym od poruszania tematów kontrowersyjnych, by nie rzecz nieprawomyślnych. Zarazem lubi malować świat półcieniami, szczególnie wtedy, gdy pierwotny zarys naniósł bielą i czernią.
Po lekturze wyżej przytoczonego „blurba” nie można mieć najmniejszych wÄ…tpliwoÅ›ci, jakie wydarzenie z historii najnowszej autor postanowiÅ‚ uczynić osiÄ… swej powieÅ›ci. Nie mogÄ™ jednak pozbyć siÄ™ wrażenia, że na tak w sumie nietuzinkowego pisarza, jak
Wolski, było to w istocie wybranie drogi na skróty.
ZresztÄ… tego rodzaju oportunizmu twórczego możemy siÄ™ tu dopatrzyć wiÄ™cej – po lekturze pierwszych dwudziestu piÄ™ciu stron nie mamy wÅ‚aÅ›ciwie cienia wÄ…tpliwoÅ›ci co do dalszego rozwoju fabuÅ‚y, a nie chwalÄ…c siÄ™ niżej podpisany domyÅ›liÅ‚ siÄ™ także szczegółów zakoÅ„czenia. Pisarz zajmuje jednoznaczne stanowisko w przedmiocie historii najnowszej Polski, czasami rażące skalÄ… swego rodzaju manii.
Autor jednak zrÄ™cznie przykrywa mitomaÅ„skie ciÄ…gotki, pudrujÄ…c je frazami o „pożytecznych idiotach z Zachodu”, czy też skromnymi zÅ‚oÅ›liwostkami również pod adresem teoretycznie sojuszniczego obozu politycznego. Sprawia to, że przekonani bÄ™dÄ… zasadniczo zachwyceni, inni zaÅ› wÅ‚aÅ›ciwie zniesmaczeni.
Obserwując najnowsze powieści
Marcina Wolskiego nie sposób nie dostrzec pewnych powtarzających się klisz, choćby w konstrukcji postaci, czy też tyleż obowiązkową, co zbędną sceną łóżkowo-romantyczno-orgazmiczną.
Po lekturze powyższych akapitów można by byÅ‚o dojść do wniosku, że mamy do czynienia z kolokwialnie zwanym gniotem, lecz wrażenie te byÅ‚oby muylne – to wciąż jest kawaÅ‚ dobrego i niepokornego pisarstwa. Åšmiem jednak twierdzić, że warsztat udowadnia, iż mamy do czynienia z prawdziwym talentem, który marnuje siÄ™ odwrotnie proporcjonalnie do skali swej inteligencji.
|
| Autor: Klemens
|
|
|
|
|