Wyobraźnia László Krasznahorkaiego zdaje się nie mieć granic. Węgierski mistrz prozy oprowadza nas po gabinecie krzywych luster, w których pozwala przejrzeć się naszym skrywanym lękom.
Dwadzieścia jeden opowieści, które składają się na ten tom, opisuje świat z perspektywy niezwykłych bohaterów: outsiderów, wędrowców, wyobcowanych ekscentryków, ludzi rozpaczliwie poszukujących porządku w otaczającej ich rzeczywistości, a przede wszystkim – sensu własnego istnienia. Za wartkim strumieniem ich myśli, monologów, czasem lamentów zdaje się skrywać ten sam tajemniczy protagonista, przywdziewający jedynie fantazyjne maski. Ktoś jak my strwożony absurdem, któremu się przygląda.
Nie stronię od literatury, którą można by było określić mianem „popularnej”, wyzbytej jakichkolwiek głębszych ambicji, a służącej rozbawieniu mnie czy wywołaniu innych emocji, a to w myśl zasady, iż wszystko jest dla ludzi – pod warunkiem, że nie podszywa się pod coś poważniejszego. Literackie Noble za takowe dziełka nie są jednak rozdawane, a i przecież nie samym cukrem żyje człowiek. Czy warto w takim przypadku sięgać po zbiór opowiadań
László Krasznahorkai?
Nie jest to literatura łatwa w odbiorze. Węgierski pisarz z pewnością może być przedstawiany jako Literat pisany wielką literą, i to w niekoniecznie wyłącznie pozytywnym sensie. Jeżeli czytelnik miał okazję obcować z prozą innego niedawnego noblisty, a mianowicie
Jona Fossego, to może wręcz zatęsknić za prostotą pióra norweskiego pisarza.
Dobrym przykładem „artyzmu” (cudzysłów nie w pełni zasłużony i deprecjonujący) Węgra jest ostatnie opowiadanie… które w istocie sprowadza się do kilkudziesięciu pustych stron, wzbogaconych o podobną liczbę quasiprzypisów. Zbyt niskiego poziomu jestem krytykiem, by twierdzić, że zrozumiałem wszystkie intencje autora, lecz z pewnością wielu innych odbiorców również uświadczy konfuzji docierając do końcowej części książki.
Niełatwe są również przemyślenia autora, choć z pewnością czytelnikowi łatwiej będzie określić ich charakter. Pisarz niewątpliwie jest również obdarzony umiejętnością wywołania u czytelnika emocji, a czasami również zaciekawienia samym poruszanym tematem. Ewidentnie jednak to ostatnie nie stanowi dlań priorytetu.
„A świat trwa” to antologia opowiadań dla czytelnika więcej niż wyrobionego, ceniącego sobie tyleż refleksję, co i formę jej podania. Nie jest to przejaw demonizowanej sztuki dla sztuki, lecz z pewnością autora interesuje odbiorca świadomy i myślący. Jednakże choć autor porusza tematy uniwersalne, to można się zastanawiać, czy jego opowiadania przetrwają próbę czasu.
|
| Autor: Klemens
|
|
|
|
|