Brawurowa, awanturnicza powieść, owiana legendą. Historia młodego Australijczyka, który po sprytnej ucieczce z więzienia dostaje się do Indii, gdzie ukrywa się w slumsach, leczy biedaków i jest żołnierzem bombajskiej mafii. Jego codzienność to gangsterskie porachunki, handel narkotykami i bronią, fałszerstwa, przemyt, ale też fatalna miłość, niezawodna przyjaźń i poszukiwanie przewodnika duchowego. Aż trudno uwierzyć, że to wszystko wydarzyło się naprawdę!
Indie są krajem stanowczo niedocenianym na Zachodzie, nie mogąc się pochwalić ani największym budynkiem widocznym z kosmosu, ani historią szczególnie okrutnych władców, pozostając niejako w cieniu swego chińskiego sąsiada. Tymczasem jest to wielotysiącletnia kultura o ogromnej złożoności, której rąbek odkrywa quasi-autobiograficzne
„Shantaram”.
Opowiadana z perspektywy pierwszej osoby historia jest dość niezwykła, spełniając niemal wszystkie kryteria pozwalające ją uznać za przedstawicielkę realizmu magicznego, właściwego chociażby dla pióra
Salmana Rushdie. Swego rodzaju szokującą okolicznością w tej sytuacji jest fakt, że kanwę dla snutej opowieści stworzyła rzeczywistość, znana autorowi na własnej skórze.
W pewnym stopniu jednak wyjaÅ›nia to źródÅ‚a pewnych zastrzeżeÅ„ co do caÅ‚oÅ›ci – Å‚atwość żywionego przez autora zachwytu, który niekoniecznie znajduje uzasadnienie w formuÅ‚owanych sÅ‚owach, pewna skÅ‚onność do przesady. Autor stara siÄ™ zachowywać obiektywizm, momentami jednak czytelnik odnosi wrażenie, że narrator nie pozostaje z nim w peÅ‚ni szczery.
Nie zmienia to jednak faktu, że sama opowieść jest fascynujÄ…ca, tak w zakresie prezentowanych wydarzeÅ„, jak też i lekkoÅ›ci opisu, nasuwajÄ…c skojarzenia z innym „odkrywaniem Indii przez cudzoziemca” w postaci
„Å»ycia Pi” Yanna Martella, choć
Robertsowi brak komicznego talentu Kanadyjczyka.
Nie można się także po trosze pozbyć wrażenia, że autor spogląda po trosze na Indie z sahibiańskiej perspektywy, której wyzbyta jest literatura wspomnianego
Salmana Rushdie czy
Vidiadhara Surajprasada Naipaula, która z jednej strony może jest i bardziej naturalna dla europejskiego czytelnika, z drugiej jednak po trosze zakłamuje rzeczywistość.
„Shantaram” pomimo swoich przywar jest jednak lekturÄ… fascynujÄ…cÄ…, niepozwalajÄ…cÄ… siÄ™ odeÅ„ oderwać pomimo jej przytÅ‚aczajÄ…cych gabarytów. Jest to opowieść, która równie dobrze mogÅ‚aby być snuta pod niebem Sunderu czy w bloku karnym australijskiego wiÄ™zienia, ale i być kanwÄ… różnorakich wÄ™drówek „boso przez Å›wiat” – książka o bogactwie i smaku wÅ‚aÅ›ciwym dla indyjskich przypraw.
|
| Autor: Klemens
|
|
|
|
|