W końcu gdy znudzi nam się już pływanie bez patrona i bez celu, możemy zgłosić się na służbę u któregoś z gubernatorów. Od tego momentu będziemy wykonywać zadania wielkiej wagi państwowej polegające na... przewiezieniu przyjaciela szefa lub eskortowaniu jakiegoś statku. Słowem będziemy robić dokładnie to samo co poprzednio ale przy okazji z comiesięcznym wynagrodzeniem. No dobra, trochę przesadziłem, bo z raz czy dwa możemy otrzymać misję zdobycia jakiegoś portu dla swojego państwa. Na szczęście im więcej zadań wypełnimy tym wyższą rangę, a co za tym idzie pensję dostaniemy. Wybór konkretnego mocarstwa ma też wpływ na to jak postrzegają nas inne. Dlatego na początku lepiej wybrać sobie Francję niż Anglię, która prowadzi wojny ze wszystkimi. A złe nastawienie jakiegoś państwa równa się z zakazem wkraczania do jego portów. Tzn. istnieje możliwość zakradnięcia się do takiego miasteczka (jeśli nie podpłyniemy zbyt blisko), ale co z tego jeśli nic w nim nie kupimy ani nie naprawimy uszkodzeń naszego okrętu. W skrajnych przypadkach możemy zostać nawet zaatakowani przez strażników i mieszkańców wałęsających się po ulicach!
|
|
|
A oto jedyna i niepowtarzalna okazja zobaczyć naszą bohaterkę od przodu;)
|
Przy dużym kieszonkowym od gubernatora można sobie pozwolić na zatrudnienie oficera. A jego obecność ma niebagatelny wpływ na nasze umiejętności. W tym momencie dochodzimy do warstwy RPG jaka skrywa się w
Opowieściach z Karaibów. Nasza postać zdobywa doświadczenie, a wraz z nim punkty umiejętności oraz (co trzy poziomy) zdolności. Umiejętności jest 12 i nie sposób być dobrym we wszystkim. Maksymalny ich poziom to 10, a więc poziom 120 nie wchodzi w rachubę. Tutaj z pomocą przychodzą oficerowie. Zatrudniając ich na różnych stanowiskach powiększamy nasze skille. Tak więc cieśla poprawi umiejętność naprawy, chirurg ochrony, a kanonier dział i celności. Co więcej oficerowie wraz z nami zdobywają doświadczenie i awansują na wyższe poziomy. Wtedy my zwiększamy ich zdolności, a oni... wołają o podwyżkę. Wykształcenie kosztuje;).
Oficerowie przydają się także do kierowania (jak już wspomniałem) statkami oraz co ważniejsze koloniami. Jak już postanowicie zrealizować marzenie ojca powinniście podbić i przejąć na własność wszystkie porty na Karaibach. A wtedy właśnie musicie posiadać wolnego oficera aby został gubernatorem nowo zdobytego miasta. Po tym zabiegu dostaniecie dostęp do ekranu rozbudowy gdzie za pieniądze zgromadzone w porcie zbudujecie nowe farmy kopalnie i fortyfikacje. Niestety po przejęciu kolonii wszystkie państwa stają się nam wrogie, tak więc od tej pory każdy statek (poza pirackim) jest dla nas zagrożeniem. W dodatku wrogowie mogą spróbować odbić nasze nowe miasteczko, a wtedy osobiście musimy stawić się na ratunek i rozgromić atakujących. Kto powiedział, że spełnianie marzeń jest proste?
W dodatku na naszej drodze staną inne przeszkody i to niekoniecznie związane z wrogimi eskadrami. Po pierwsze i najgorsze produkcja panów z Akelli może Was znudzić. Ciągłe pływanie tam i z powrotem po pewnym czasie, że tak się wyrażę, wychodzi bokiem. Nie byłoby to jeszcze takie złe gdyby nie straszne ciągoty
OpowieÅ›ci z Karaibów do „żabkowania”. Im dalej tym gorzej. Nie pomaga nawet wyłączenie wszystkich programów w tle. Po prostu gra przez jakiÅ› czas pochodzi pÅ‚ynnie, a potem ni stÄ…d ni zowÄ…d zacznie siÄ™ ciąć. Może na chwilÄ™ przestać aby potem zacinać siÄ™ jeszcze bardziej. Wymagania systemowe speÅ‚niam z nawiÄ…zkÄ…, wiÄ™c nic takiego nie powinno mieć miejsca, a jednak.
Kolejny minus również związany jest z warstwą techniczną. Ten błąd zdenerwował mnie jak żaden inny wcześniej. Wyobraźcie sobie taką sytuację. Napadacie na konwój kupiecki, ale że trochę powiewa nudą zagadujecie do wrogiego kapitana aby się poddał. Ten widząc, że nie ma szans składa broń i wywiesza białą flagę. A wtedy naciskacie na przycisk kontynuuj i gra... wyskakuje do pulpitu. Nic to, szybko wracacie do tej samej sytuacji tym razem zapisując grę przed zapytaniem, a tu znowu to samo. Krew człowieka zalewa. Powiem tylko tyle, dawno tak nie przeklinałem. Mało tego, gdy dokonacie abordażu i wtedy przeciwnik się podda wszystko będzie dobrze. Albo gdy wcześniej zmiękczycie go odpowiednio celnymi salwami z lewej burty. Ale to już robi się nudne...
Po moich narzekaniach nadszedł czas na sprawy techniczne. Otóż oprawa audio-wideo stoi na przyzwoitym poziomie. Poza wspomnianymi problemami z płynnością i stabilnością gra prezentuje się dobrze. Modele statków ludzi oraz miasta wyglądają porządnie i nie odpychają od monitora. Trochę szkoda, że w grze nie ma żadnej interakcji z otoczeniem, ale cóż, nie można mieć wszystkiego. Za to naprawdę świetnie prezentuje się morze. Muzyka podczas rozgrywki delikatnie buduje klimat Karaibów. Gdy walczymy przyspiesza, a gdy wędrujemy po porcie zwalnia. Zdarzyło mi się jednak kilka razy słyszeć dwie ścieżki dźwiękowe równocześnie. Mała rzecz, a nie cieszy...
Pozostała jeszcze sprawa interfejsu, który nie jest wcale intuicyjny. W zasadzie nie zmienił się od czasów
Sea Dogs. Jednak jeśli dacie mu szansę może okazać się wielce pomocny w łupieniu statków i zdobywaniu portów. Najbardziej przydaje się opcja szybkiej podróży, gdyby nie ona zasnąłbym już po godzince grania. Można także zauważyć, że w menu głównym widnieje opcja gry wieloosobowej. Wszystko ładnie pięknie, może byłoby to jakieś urozmaicenie gdyby jeszcze był jakiś serwer do grania...
|
|
|
Pamiętny wpis 23 października 1642 roku
|
Co do polonizacji dokonanej przez firmÄ™
Cenega mogÄ™ powiedzieć tylko tyle, że jest warta tyle ile kosztuje gra. WiÄ™kszość tekstów zostaÅ‚a przeÅ‚ożona poprawnie bez żadnych błędów (polonizacja jest kinowa). Ale niestety nie przetÅ‚umaczone linijki, czy nie odmienione nazwy paÅ„stw kÅ‚ujÄ… w oczy. PojawiajÄ… siÄ™ także „puste” komunikaty (brak jakiejkolwiek treÅ›ci). PowrócÄ™ jednak do nielicznych fraz, które sÄ… po rosyjsku! Nie muszÄ™ chyba mówić, jak to Å›wiadczy o polskim dystrybutorze. Ale czegoż mogliÅ›my oczekiwać za 30 zÅ‚otych?
Przy wystawianiu oceny grze studia
Akella miaÅ‚em nie lada kÅ‚opot. Z jednej strony niedoróbki techniczne, schematyczna rozgrywka oraz niedokÅ‚adna polonizacja przemawiajÄ… za zmieszaniem tego tytuÅ‚u z bÅ‚otem. Z drugiej natomiast stoi zaleta, przed którÄ… padajÄ… wszystkie inne bolÄ…czki. A jest niÄ… ogromna grywalność. Ta gra ma w sobie coÅ› co przyciÄ…ga do monitora, co sprawia że zarwaÅ‚em kilka nocek z hasÅ‚em na ustach „jeszcze tylko jeden kurs”. Ma w sobie to coÅ› co sprawiaÅ‚o, że po wywaleniu na pulpit wracaÅ‚em do niej ponownie (tym razem z przekleÅ„stwem na ustach;)). Jednym sÅ‚owem ta gra wciÄ…ga!
Jeśli więc lubicie karaibskie klimaty i nie przeszkadzają Wam wspomniane błędy (które jednak bledną przyćmione grywalnością),
Age of Pirates: Opowieści z Karaibów są grą dla Was. A ocena musi zostać zaniżona, cóż, taka dola niedopracowanych produkcji...
Metryczka
| Grafika |
70% |
| Muzyka |
70% |
| AI |
60% |
| Trudność |
65% |
| Grywalność |
90% |
|
|
Ocena końcowa |
65% |
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
| 10 |
20 |
30 |
40 |
50 |
60 |
70 |
80 |
90 |
100 |
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
| 10 |
20 |
30 |
40 |
50 |
60 |
70 |
80 |
90 |
100 |
|
+ / -
Wymagania systemowe
|
Pentium 4 1.5 GHz, 512MB RAM, karta grafiki 64МB (GeForce 3 lub lepsza), 4 GB HDD, Windows XP.
|
|
| Autor: Tigikamil
|
|
|
| << poprzednia | 1 | 2
|