Zapowiedź rozszerzenia Pieśni przeszłości wywołała ogromne poruszenie wśród fanów serii Wiedźmin. Nic dziwnego – mówimy przecież o nowej zawartości do jednej z najlepszych gier RPG w historii. Okazuje się, że wysokie oczekiwania wobec projektu mają nie tylko gracze, ale także osoby, które przed laty współtworzyły przygody Geralta.
W wywiadzie dla serwisu
GamesRadar+ podczas Summer Game Fest na temat nadchodzącego rozszerzenia wypowiedział się Konrad Tomaszkiewicz, weteran
CD Projektu Red, a obecnie szef studia
Rebel Wolves, pracującego nad grą
The Blood of Dawnwalker. W rozmowie z dziennikarzami deweloper przyznał, że paradoksalnie nigdy nie miał okazji przechodzić
Wiedźmina tak, jak robią to zwykli odbiorcy.
Nigdy nie grałem w gry z serii Wiedźmin jako gracz. Kiedy pracujesz nad pierwszą, drugą i trzecią częścią Wiedźmina oraz obydwoma dodatkami, to nie jest to to samo, co w przypadku zwykłych fanów – tłumaczył.
Tomaszkiewicz przyznał, że przez lata poświęcił na tworzenie uniwersum tyle czasu, iż obecnie nie jest w stanie wrócić nawet do początku
Wiedźmina 3.
Sytuacja zmienia się jednak w przypadku
Pieśni przeszłości. Tomaszkiewicz nie jest zaangażowany w powstawanie rozszerzenia, dlatego po raz pierwszy będzie mógł podejść do nowej zawartości jako zwykły gracz. Reżyser „trójki” nie kryje przy tym, że mocno trzyma kciuki za sukces projektu.
Mam nadzieję, że ten dodatek będzie dobry. Zagram w niego po raz pierwszy jako gracz. I mam tylko jedną prośbę… jak to grzecznie ująć… żeby zrobili to dobrze – dodał.
Warto zauważyć, że podobna sytuacja czeka Tomaszkiewicza również w przypadku
Wiedźmina 4. Twórca
Dzikiego Gonu odszedł bowiem z
CD Projektu Red w 2021 roku, czyli rok przed przejściem projektu w fazę preprodukcji. Deweloper będzie mógł więc odkrywać nową odsłonę na takich samych zasadach, jak zwykli gracze.
Źródło:
Kamil Kleszyk - GRY-OnLine
|
| Klemens
|
| 2026-06-09 07:53:44
|
|
|