Tiffany Obolała jest czarownicą. Bardzo się stara, pomagając mieszkańcom Kredy. Nawet jeśli jej praca obejmuje głównie bandażowanie nóg i ma niewiele wspólnego z... no... magią. I utrudnia sen.
Ale gdzieś, kiedyś istniał splątany kłąb zła i pogardy, nienawiści i wrogości. Teraz się przebudził. Budzi też dawne opowieści, te o złych, starych czarownicach. I nagle Tiffany nie jest już taka pewna, czy postępuje słusznie. A jej mali sprzymierzeńcy - waleczni Nac Mac Feeglowie - tylko wszystko komplikują. Sytuacja powinna się poprawić, kiedy Tiffany wreszcie porządnie się wyśpi. Ale wcale się nie poprawia. I wkrótce stanie się o wiele, wiele gorsza...
Nie tak mało czasu przyszło nam czekać na kolejną odsłonę twórczości
Terry’ego Pratchetta, co nieco podsyciÅ‚o mój czytelniczy apetyt, a w konsekwencji i podniosÅ‚o oczekiwania co do dania pochodzÄ…cego z kuchni tak znakomitego czarodzieja smaku. I muszÄ™ przyznać, że szybko poczuÅ‚em siÄ™ ukontentowany już drugim rozdziaÅ‚em książki, zatytuÅ‚owanym „Kocia muzyka”, który może nie jest tym, do czego poszukujÄ…cy li tylko rozrywki fani Åšwiata Dysku przywykli, ukazuje wszakże, iż autor jest twórcÄ… suwerennym i nawet przy tak absurdalnej konwencji nie stroniÄ…cym od tematów poważnych.
Być może już po trosze „wyrosÅ‚em z
Pratchetta”, nie zdarza mi siÄ™ Å›miać już tak czÄ™sto jak ongiÅ› – choć w przypadku owcy o skÅ‚onnoÅ›ciach samobójczych czy romantycznych skÅ‚onnoÅ›ci Petulii nawet nie próbowaÅ‚em podjąć walki z wzbierajÄ…cym atakiem Å›miechu – a może w ogóle książki Brytyjczyka stajÄ… siÄ™ z pozycji na pozycjÄ™ coraz poważniejsze, we „W północ siÄ™ odziejÄ™” dużo wiÄ™cej jest refleksji niźli czystego komizmu, nawet gdy co chwilÄ™ rozlega siÄ™ „Å‚ojzicku!”
Poniekąd wszakże recenzowana pozycja jest książką o dorastaniu, jakże na miejscu wobec czytelników, którzy byli adresatami
„Wolnych ciutludzi” i
„Kapelusza peÅ‚nego nieba”, a którzy wkroczyli w czas dojrzewania wraz z
„Zimistrzem” – skoro odbiorcom przybywa lat, trudno, by nie dotyczyÅ‚o to również i głównej bohaterki.
WÅ‚aÅ›ciwie na tym tle książce można postawić jedyny prawdziwy zarzut, a mianowicie bohaterka jest zanadto dorosÅ‚a i dojrzaÅ‚a – nawet jak na szesnastolatkÄ™ wychowanÄ… w spoÅ‚eczeÅ„stwie rolniczym. Można bowiem odnieść wrażenie, iż chociażby w konkursie gÅ‚owologii mogÅ‚aby stawać w szranki ze znacznie bardziej doÅ›wiadczonÄ… życiowo babciÄ… Weatherwax. Z drugiej wszakże strony może to wÅ‚aÅ›nie „zasÅ‚uga” Kredy i bycia wybraÅ„cem Losu.
Jak siÄ™ jednak zdaje,
Terry Pratchett chyba jednak zbyt bardzo chciaÅ‚ być mentorem, na czym ucierpiaÅ‚ jednak dramatyzm książki, nade wszystko ze wzglÄ™du na zupeÅ‚nÄ… bezbarwność głównego wÄ…tku, zanadto czÄ™sto odsuwanego na drugi bÄ…dź trzeci plan, tak iż czytelnik czasami może wrÄ™cz zapomnieć, kto jest głównym szwarccharakterem. Jak siÄ™ zdaje, stanowi on jedynie pretekst dla kolejnych przygód Tiffany ObolaÅ‚ej, by wskazać chociażby na jej wizytÄ™ – wreszcie! – w Ankh-Morpork.
Wbrew jednak powyższych zarzutom moja ogólna ocena książki jest wysoka – po wielokroć bardziej wolÄ™
Pratchetta „pogłębionego” nad „wyeksploatowanego” jak chociażby w
„Ostatnim kontynencie”. Autor nie traci bowiem nigdy swego dość pogodnego spojrzenia na Å›wiat, nawet gdy przychodzi mu siÄ™ zmagać z jak najbardziej poważnymi tematami. A vveterani Åšwiata Dysku pewnie dodatkowo siÄ™ uÅ›miechnÄ…, gdy brytyjski pisarz przypomni im niektóre motywy ze swych pierwszych książek.
|
| Autor: Klemens
|
|
|
|
|