PomysÅ‚ Mike’a Carey’a na powieść okazaÅ‚ siÄ™ tak dobry, że opowieść o Feliksie Castorze staje siÄ™ superseriÄ…. Na Zachodzie niedÅ‚ugo premierÄ™ bÄ™dzie miaÅ‚a piÄ…ta część powieÅ›ci. W Polsce jak na razie musimy siÄ™ zadowolić trzecim tomem.
Åšwiat przedstawiony w trzecim tomie to dalej ta sama Ziemia co w dwu poprzednich książkach – nÄ™kana duchami zmarÅ‚ych, które zaczęły siÄ™ budzić na przeÅ‚omie wieków. Szerzej sytuacjÄ™ opisaÅ‚em w recenzji pierwszego tomu pt.
„Mój wÅ‚asny diabeÅ‚”. Jedynie nasz zakres wiedzy o tych niezwykÅ‚ych zdarzeniach siÄ™ poszerza, co zresztÄ… jest oczywiste.
Schemat książki jest ten sam co w dwóch poprzednich – to znaczy banalny poczÄ…tek, pogmatwane rozwiniÄ™cie akcji, niesamowity punkt kulminacyjny i utrzymujÄ…ce napiÄ™cie rozwiÄ…zanie akcji. Niby to samo, ale jakby bledsze i mniej wciÄ…gajÄ…ce niż wczeÅ›niej. Pod koniec drugiego tomu poziom skomplikowania losów bohatera osiÄ…gnÄ…Å‚ tak wysoki poziom, że najwyraźniej autor siÄ™ trochÄ™ pogubiÅ‚ i na siłę rozwiÄ…zaÅ‚ te najbardziej przeszkadzajÄ…ce fabule. Nie inaczej czyni z problemami pojawiajÄ…cymi siÄ™ w trakcie. Ewidentnie widać rozdarcie miÄ™dzy chÄ™ciÄ… parcia z wydarzeniami do przodu, a konsekwencjami takiego ciÄ…gÅ‚ego szturmowania wyżyn epickoÅ›ci fabuÅ‚y. Zastosowane rozwiÄ…zanie jest chyba najgorsze z możliwych – przemilczanie niewygodnych rzeczy i wplatanie korzystnych niespodzianek. Castor wydaje siÄ™ być niemal nieÅ›miertelnym – mimo ciÄ…gÅ‚ego dziaÅ‚ania w dzieÅ„ i w nocy, nieustannych potyczek z różnymi stworami, wielu ran szarpanych, ciÄ™tych i kÅ‚utych, nadal ciÄ…gnie za sobÄ… akcjÄ™ popychany rozpaczliwÄ… wolÄ… autora. Poza tym, jego dziaÅ‚ania stajÄ… siÄ™ bardzo chaotyczne i nie jest to bynajmniej zamierzony element kreacji postaci. Połączenia przyczynowo-skutkowe rozpadajÄ… siÄ™ z każdÄ… chwilÄ… tak, że na koÅ„cu caÅ‚ość zdaje siÄ™ być Å‚aÅ„cuchem, który jednak z trzaskiem rozdarÅ‚ siÄ™ na wiele maÅ‚ych części pod wpÅ‚ywem zbyt dużej siÅ‚y.
Na plus powieÅ›ci można z pewnoÅ›ciÄ… zaliczyć tytuÅ‚owych „PrzebieraÅ„ców”. Sam pomysÅ‚ zagadki stawianej przed Castorem jest bardzo trafiony, lecz po poznaniu zakoÅ„czenia, ma siÄ™ poczucie niedosytu; można byÅ‚o to lepiej wykorzystać. FabuÅ‚a nie jest przewidywalna i to również element, za który autorowi należy siÄ™ pochwaÅ‚a. IntrygujÄ…ce jest jedynie przelotne zasygnalizowanie pewnych wÄ…tków z poprzednich serii powieÅ›ci oraz subtelne dodanie nowych. Miejmy nadziejÄ™, że okażą siÄ™ niezÅ‚ym punktem wyjÅ›cia dla dalszej fabuÅ‚y. Może trzeci tom to tylko przystanek, chwila na odetchniÄ™cie?
Polskie wydanie stoi na wysokim poziomie, nie różniącym się zbytnio od poprzednich dwu tomów. Tłumaczenie treści na ogół bez zastrzeżeń, lecz znowu pojawia się problem tytułu. W oryginale brzmi on
„Dead Men’s Boots” co można by dosÅ‚ownie przetÅ‚umaczyć jako
„Buty Martwych Ludzi” albo
„Kalosze Umarlaków”, ale sÅ‚abo oddaje to sens powieÅ›ci, bo nie o buty tu chodzi, lecz bardziej o wchodzenie w nie przez owych martwych ludzi. Dlatego chciaÅ‚bym pochwalić tÅ‚umaczkÄ™ za bardzo zgrabne rozwiÄ…zanie tego problemu. Co prawda znów (podobnie jak w pierwszym tomie) umyka nam nieco gry sÅ‚ownej obecnej w oryginale, ale nie widzÄ™ lepszego wyjÅ›cia z tej sytuacji. Od strony technicznej książka prezentuje siÄ™ poprawnie, kilka literówek w żadnym stopniu nie wpÅ‚ywa na ogólny odbiór estetyczny.
Wielka szkoda, że nie udało się
Carey’owi utrzymać poziomu
„Błędnego krÄ™gu”. Widać, że autorowi zdarzajÄ… siÄ™ książki wybitne i te przeciÄ™tne, do których należy zaliczyć pierwszÄ… i trzeciÄ… część serii.
„Mój wÅ‚asny diabeÅ‚” nadrabiaÅ‚ samym pomysÅ‚em i zaskoczeniem czytelnika; przy trzeciej książce z serii należy jednak od autora wymagać czegoÅ› wiÄ™cej.
|
| Autor: Mande
|
|
|
|
|