Miewam niekiedy różne zwidy. Ale o duchach nie wiem nic. Może dlatego że mam racjonalny umysÅ‚. Zbyt zamkniÄ™ty by dopuÅ›cić „życie po życiu”. Ale Feliks Castor nie ma z tym problemów. Co wiÄ™cej, ignorowanie rozumu pomaga mu w pracy.
Polityczne zwierzaki pewnie już pomyślały że facet jest dziennikarzem
„Wyborczej” albo politykiem PiS-u. Ale nie – ten pan ma wpisane w rubryce „zawód” dwa medialne sÅ‚owa: pogromca duchów. Tak, dobrze czytacie. Zajmuje siÄ™ konfrontacjÄ… z tym co zostaÅ‚o z psychiki zmarÅ‚ych ludzi. Po czym inkasuje należność. A czyni to dziÄ™ki czemuÅ› w rodzaju szóstego zmysÅ‚u, połączonemu z nieprzeciÄ™tna wrażliwoÅ›ciÄ….
„Å»e co? Kolejny ghostbuster albo jakiÅ› klon Constantine'a?” Już uspokajam. Ten rodzaj prozy stroni od bojowych przygód, przypomina raczej próbÄ™ konsensusu pomiÄ™dzy
„Archiwum X” a
„Zewem Cthulhu”. Znakiem firmowym obydwu byÅ‚o niezwykle silne osadzenie w otaczajÄ…cej rzeczywistoÅ›ci. Biblijne cuda, nadprzyrodzone istoty, artefakty... Tego wszystkiego nie znajdziecie tam w codziennej scenerii. Egzorcystów machajÄ…cych magicznymi broniami nie byÅ‚o wcale. Sedno stanowiÅ‚a interakcja zwykÅ‚ych ludzi z jednym z rzadko rozsianych po Å›wiecie fenomenów.
Zamiast tego ostatniego
Carey dodaje coÅ› od siebie –
interesującego bohatera, który stanowi jednocześnie spójnik między płaszczyzną fizyczną a spirytystyczną. Głowy pokonanych potworów nie dekorują mu przestrzeni nad kominkiem, piwniczka nie pęka w szwach od gadgetów, amuletów, ksiąg, skarbów, pamiątek i innych cacek, za to ma on duszę prawdziwego artysty. Dodam, że jego zaangażowanie w tą rolę sprawia, że nie sposób oprzeć się wrażeniu że jest tą samą osobą co autor. Żadnym tam wspaniałym alter ego, jak herosi thrillerów sensacyjnych bądź szpiegowskich. To taki nikt, który po prostu nie jest tak nużąco szary jak inni.
W ogóle warto zauważyć świetne przygotowanie z opisywanych tematów. Opisy miejsc są zwięzłe i charakterystyczne, jak u kogoś kto podsumowuje to co widział na pierwszy rzut oka. Autor chyba odwiedził je wszystkie, zresztą w podziękowaniach wspomina coś o oprowadzeniu go po Londynie. Piszę o tym, bo to najbardziej czytelny przykład realizmu z jakim narrator (pierwszosobowy) przedstawia widoczny dla siebie wycinek życia. Zaczynając już od pierwszego rozdziału, który zgodnie z zaleceniami
Hitchcocka powinien być trzęsieniem ziemi: oto mamy dochodzenie. Gdyby pisał to
Bram Stoker, to stawiam własny komputer, że wysnułby obraz jakiegoś smętnego Sherlocka pykającego fajeczkę, który w końcu by się rozkasłał i wychrypiał końcowy produkt dedukcji, rujnując tym samym domysły Watsona, wiecznie szukającego najbardziej oczywistych rozwiązań.
Tymczasem tutaj mamy powitanie zimnym prysznicem: niebiescy są przejęci swymi odznakami, sierżant przejęty swoją spluwą, laboranci z nabożeństwem oddają się roli augurów, a nasz arcyważny Feliks traktowany przez większość jak piąte koło u wozu. Jakby tego było mało, wszyscy mundurowi doskonale wiedzą kogo, za co i po co chcą dorwać, lecz nie dzielą się tą wiedzą z cywilami. Nie mają zagadki tylko żmudną robotę, zupełnie jak prawdziwe gliny.
To dorosłe podejście dotyczy też wszystkiego innego. Gdyby taką rzecz opisały wszystkie gazety, to słowo daję, byłbym o krok od wzięcia tego za dobrą monetę. Jedynie duża ilość celnych uwag i komentarzy, staranność, przesycenie ozdobnikami, oraz nieco sztuczna perspektywa psychologiczna (co prawda, usprawiedliwiona feliksowym darem) odróżniają tą konwencję od symulacji pamiętnika, którą uprawiał
Lovecraft. Konkludując, stopień wiarygodności jest porównywalny z wigilijnym prawieniem dziadka o wojnie i okupacji. Tak jakby się czytało informacje z pierwszej ręki.
Jest taka fajna ocena: piątka z dwoma plusami. Tylko raz ją widziałem, dawno temu w podstawówce.
Mike Carey w peÅ‚ni na niÄ… zasÅ‚uguje. Nie ma w nim tej wielkoÅ›ci, jakÄ… posiadajÄ… wyłącznie ci, których los wyposażyÅ‚ we wrodzonÄ… iskrÄ™ geniuszu. Jednak mimo wszystko talent, jaki posiada, jest przeogromny. A przynajmniej mnie siÄ™ taki wydaje po lekturze jednego jego utworu. Dawno już nie pożarÅ‚em żadnej „knigi” w mniej niż miesiÄ…c. TÄ… mogÄ™ polecić w ciemno, jako że jest na wysokim poziomie.
|
| Autor: erykion
|
|
|
|
|