Z pewnÄ… nieufnoÅ›ciÄ… podchodziÅ‚em do „Nieprawego Å‚oża” Marcina Wolskiego, przyczyna tego byÅ‚a trywialna – wyimki z recenzji, którymi opatrzona byÅ‚a tylna okÅ‚adka bardziej wzbudzaÅ‚y mój niepokój niż zainteresowanie. Nie każdego bowiem musi pasjonować lektura, bÄ™dÄ…ca niejako wyrazem przekonaÅ„ politycznych autora.
I bynajmniej nie chodzi mi tu o jakiekolwiek konkretne poglądy, choć
Marcin Wolski znany jest ze swej sympatii dla prawej strony sceny politycznej, a właściwie to antypatii wobec tej lewej. Jakkolwiek zupełnym absurdem jest założenie, iż książka fabularna może powstać niezależnie od światopoglądu autora, zawsze jest ona bowiem wyrazem pewnych jego przekonań. Czym innym jest jednak beletrystyka, czym innym zaś publicystyka polityczna, że o propagandzie nie wspomnę...
Akcja
„Nieprawego Å‚oża” rozgrywa siÄ™ w dwóch planach czasowych – roku 1981, trwajÄ…cego wÅ‚aÅ›nie „karnawaÅ‚u SolidarnoÅ›ci”, oraz lat drugiej wojny Å›wiatowej i krótkiego okresu po niej. Nie sÄ… to bynajmniej plany zupeÅ‚nie niezależne, klamrÄ… je spajajÄ…cÄ… jest osoba głównego bohatera – Macieja Podlaskiego – zaÅ› wydarzenia z dalszej przeszÅ‚oÅ›ci rzutujÄ… na sposób zachowania siÄ™ postaci w okresie „przedjaruzaleskim”.
Maciej Podlaski bynajmniej nie jest postacią, której by się spodziewało wielu czytelników określających siebie antykomunistami. Jego matka była bowiem Żydówką, ojcem zaś zapomniany bohater wczesnej Polski Ludowej, jego teściem jest zasłużony dla panującego reżimu aparatczyk. Dla niejednego ze współczesnych kapłanów lustracji byłyby to przesłanki wystarczające dla uznania tej osoby za komunistycznego agenta, a co najmniej tajnego współpracownika bezpieki w szeregach lokalnej Solidarności.
Chcę to bowiem kategorycznie stwierdzić -
Marcin Wolski jest stanowczo zbyt dobrym pisarzem, by pozwolić sobie na zupeÅ‚nie bezrefleksyjnÄ… twórczość „po linii przewodzÄ…cej”. SÅ‚usznie on przejmuje, iż to prezentowane fakty winny przekonywać o sÅ‚usznoÅ›ci poglÄ…dów, nie zaÅ› odwrotnie. I udaje mu siÄ™ to wcale zrÄ™cznie.
Warsztatowo musi wzbudzać wÄ…tpliwoÅ›ci podejÅ›cie pisarza do kwestii damsko-mÄ™skich, by nie rzec, iż łóżkowych. Jakkolwiek ani razu twórca nie ociera siÄ™ nawet o pornografiÄ™, niemniej cechuje go chyba nieco zbyt duża swoboda we „wpychaniu” swych postaci do alkowy.
Także konstrukcja wątku głównego musi wzbudzać pewne wątpliwości, jego naukowe uzasadnienie jest bowiem więcej niż wątpliwe, koncentruje się bowiem wokół idei tzw. pamięci genetycznej, właściwie dawno już zarzuconej. Ale nawet ją przyjmując, autor pozwolił sobie przy okazji zakończenia na dużą niekonsekwencję, której chyba nawet nie zauważył. Choć trzeba przyznać, iż dzięki temu zakończenie to jest naprawdę zaskakujące.
„Boże, strzeż mnie przed przyjaciółmi, z wrogami bowiem sam sobie poradzÄ™” – to przewrotne powiedzenie znakomicie pasuje do recenzowanej książki. Nie jest bowiem nieprawdÄ…, że jest to książka o charakterze mocno antykomunistycznym, co podnosiÅ‚o wielu recenzentów przychylnych twórcy. Problem w tym, że taka rekomendacja mogÅ‚a od razu zrazić wielu potencjalnych czytelników o odmiennym Å›wiatopoglÄ…dzie. Tymczasem
Marcin Wolski jest zbyt biegÅ‚ym pisarzem, by jego dzieÅ‚a tak Å‚atwo szufladkować. Jest on bowiem pisarzem – nie propagandystÄ….
|
| Autor: Klemens
|
|
|
|
|