Maja Lidia Kossakowska to bez wÄ…tpienia jedna z pereÅ‚ek polskiej literatury fantastycznej, której książki można Å›miaÅ‚o postawić na tej samej półce gdzie znajdujÄ… siÄ™ zbiory Piekary (saga o inkwizytorze Mordimerze Madderdinie), GrzÄ™dowicza („Pan Lodowego Ogrodu”) czy ZiemiaÅ„skiego („Achaja”, „Toy Wars”). Pani Kossaskowska natomiast znana jest przede wszystkim z serii książek opowiadajÄ…cych o zastÄ™pach królewskich (anioÅ‚ach) i o mieszkaÅ„cach podziemia (demonach). SÅ‚awÄ™ przyniosÅ‚o jej opowiadanie „Beznogi Tancerz” uhonorowane nagrodÄ… im. Zajdla, a swój talent potwierdziÅ‚a znakomitym „SiewcÄ… Wiatru”. „Zakon KraÅ„ca Åšwiata” stanowi pewien powiew Å›wieżoÅ›ci w karierze pisarki, odrywa siÄ™ ona od tematów niebiaÅ„skich i brnie w caÅ‚kiem odwrotnÄ… stronÄ™, a mianowicie – w stronÄ™ apokalipsy. Czy to jednak znaczy, że opisywana przeze mnie pozycja jest gorsza?
FabuÅ‚a opowieÅ›ci skupia siÄ™ wokół Larsa Bergersona – jednego z miÄ™dzywymiarowych zÅ‚odziei, w Å›wiecie wykreowanym przez autorkÄ™ zwanych grabieżcami, którzy „wybierajÄ…” siÄ™ do „starego” Å›wiata, aby nielegalnie zaczerpnąć wiedzy sprzed apokalipsy. Niestety ostatnie wydarzenia zachodzÄ…ce w życiu Larsa skÅ‚aniajÄ… go do pewnych refleksji nad jego życiem. Refleksje te zaprowadzajÄ… go wpierw do tajemniczych Tancerzy, a nastÄ™pnie kierujÄ… do tytuÅ‚owego Zakonu KraÅ„ca Åšwiata. Czy tam jednak dotrze?
Już od samego początku
Kossakowska rzuca nas w sam wir wydarzeÅ„ i co wiÄ™cej nic nie wskazuje na to, żeby chciaÅ‚a nam wytÅ‚umaczyć o co w tym chodzi, dlatego też z poczÄ…tku mamy mÄ™tlik w gÅ‚owie, co w tym jednym wypadku nie stanowi wady, a esencjÄ™ caÅ‚ej historii. Praktycznie pół pierwszego tomu opisuje nam „dzieÅ„ z życia grabieżcy”. PrzeÅ›ledzimy proces skoku Larsa, zobaczymy co robi ze swoimi zdobyczami. Dowiemy siÄ™ również z kim, gdzie i co pije. Po tej chwili „przerwy” od akcji ponownie powracamy do zawrotnego tempa, które towarzyszyć nam już bÄ™dzie praktycznie do samego koÅ„ca drugiego tomu z niewielkimi przerwami. Ci, co nie lubiÄ… być trzymani w niepewnoÅ›ci czytajÄ…c książkÄ™, niech odÅ‚ożą
„Zakon” i siÄ™gnÄ… po coÅ› innego, albowiem tu upragnionych, „szybkich” rozwiÄ…zaÅ„ nie znajdÄ…. Te pojawiajÄ… siÄ™ dopiero wraz z ostatnimi 50-80 stronami drugiego. Do tego czasu znajdujemy jedynie same pytania, doÅ›wiadczamy nowych przygód, poznajemy nowych bohaterów. A tych ostatnich jest wyjÄ…tkowo dużo. Czasami aż za dużo przez co w pewnym momencie możemy już nie rozpoznawać kto jest kim i co tu wÅ‚aÅ›ciwie robi. Mimo tego, że ta sytuacja wydaje siÄ™ szybko ustatkować to dziaÅ‚a ona jednak na szkodÄ™ komfortu czytania (krótkÄ…, bo krótkÄ…, ale zawsze coÅ›).
Co do samych przygód to nie mam większych (jeśli w ogóle jakieś są) zastrzeżeń. Autorka przede wszystkim fantastycznie odnalazła się w postapokaliptycznym klimacie, co pomogło jej stworzyć fantastyczną rzeczywistość rodem ze świata kultowego
Fallouta czy niemniej kultowego
Mad Maxa. CaÅ‚ość dopeÅ‚niajÄ… równie apokaliptyczne postaci i ich diaboliczne charaktery z Larsem w roli głównej – uwierzcie mi, że „Pana KoÅ„ska Czaszka” nie chcielibyÅ›cie spotkać na swej drodze. I tutaj dochodzimy do sedna sprawy. Z jednej strony jest to główny bohater, zÅ‚odziej, ale dziaÅ‚ajÄ…cy w sÅ‚usznej sprawie, osoba po przejÅ›ciach z psychikÄ… w stanie, któremu daleko do stanu idealnego. Z drugiej strony jednak już od samego poczÄ…tku da siÄ™ zauważyć że Bergerson to czÅ‚owiek o piekielnie trudnym charakterze, posunÄ…Å‚bym siÄ™ nawet do stwierdzenia, że o charakterze wrednym, oschÅ‚ym, egoistycznym. Podczas swojej podróży uczyni wiele zÅ‚ego, zrobi nieraz rzeczy, z którymi czytelnik niekoniecznie siÄ™ zgodzi, które czytelnik bÄ™dzie negowaÅ‚. Przez całą książkÄ™ wiÄ™c część z was z pewnoÅ›ciÄ… bÄ™dzie miaÅ‚a wahania co do tego, „czy aby na pewno lubiÄ™ głównego bohatera”, albowiem zdarzy siÄ™ tak, że bÄ™dzie można poczuć do owego osobnika antypatiÄ™.
Kreacja głównego bohatera zasługuje na uznanie. Jak jest zatem z innymi, pobocznymi postaciami nieraz przewijającymi się przez historię? Uspokoję wasze nerwy, jako że i tutaj Pani
Maja Lidia stanęła na wysokoÅ›ci zadania. Jak już wspominaÅ‚em w trakcie „konsumowania” książki nawiniemy siÄ™ na różne osobistoÅ›ci, a każda z nich posiada wÅ‚asny, wyjÄ…tkowy charakter nawet jeÅ›li przewija siÄ™ tylko przez kilka stron. Obok postaci Larsa na uznanie zasÅ‚uguje osoba Angelusa, przywódcy Tancerzy, oraz pojawiajÄ…ca siÄ™ w drugim tomie wiedźma z nadmorskiej mieÅ›ciny, której opis wyglÄ…du Å‚udzÄ…co przypomina zdjÄ™cie autorki dołączone do okÅ‚adki książki.;) OczywiÅ›cie nie wszyscy z caÅ‚ej tej gromadki sÄ… postaciami pozytywnymi. Powiem wiÄ™cej, zdecydowanÄ… wiÄ™kszość zajmujÄ… tutaj czarne charaktery, brudy caÅ‚ej historii. Nie zawsze sÄ… to zwykli bandyci, w głównej mierze to uczeni, wysoko postawieni ludzie czy ważne postaci polityczne. DziÄ™ki takiemu miszmaszowi możemy siÄ™ przyÅ‚apać na tym, że emocje negatywne „wyrażamy” (o ile można wyrażać coÅ› w myÅ›lach) w bardzo dziwny, a zarazem wyrafinowany sposób – odmienny od tych, na których siÄ™ przyÅ‚apujemy czytajÄ…c typowe historie o „policjancie i zÅ‚odzieju”. Fantastycznym zabiegiem byÅ‚o również stworzenie kilku postaci Å›rodka. JednÄ… z takich postaci jest wÅ‚aÅ›nie główny bohater książki, aczkolwiek bardziej te wahania emocjonalne można odczuć czytajÄ…c o wspominanym chwilÄ™ wczeÅ›niej Angelusie, na którego poglÄ…d może siÄ™ nam zmieniać „z kartki na kartkÄ™”, a tak czy owak dopiero na samym koÅ„cu ustatkujemy swój poglÄ…d dotyczÄ…cy owej tajemniczej postaci.
Tuż obok Å›wietnie wykreowanych postaci równolegÅ‚ym torem biegnie fabuÅ‚a połączona z akcjÄ…, która nieustannie nam towarzyszy podczas odkrywania kolejnych to zdarzeÅ„, a i tej nie można zaprzeczyć uroku. Jest szybka, ale narracja odbywa siÄ™ bardzo sprawnie. OczywiÅ›cie caÅ‚y wprowadzony zamÄ™t powodujÄ…cy istnÄ… burzÄ™ mózgów jest zabiegiem celowym, który – jak już wspomniaÅ‚em – zostaÅ‚ wprowadzony nieco „zbyt mocno” co w pewnym momencie dziaÅ‚a na niekorzyść caÅ‚oÅ›ci.
Cieszy również fakt, że tom drugi trzyma poziom tomu pierwszego i odwrotnie – tom pierwszy jest równie dobry jak tom drugi. OsobiÅ›cie miaÅ‚em to szczęście przeczytać oba jeden po drugim bez koniecznoÅ›ci oczekiwania na kolejny. Wam, drodzy czytelnicy również polecam obrać takÄ… taktykÄ™ dziaÅ‚ania, co sprawi, że nie wyrwiemy siÄ™ z fantastycznego, apokaliptycznego, a zarazem mrocznego klimatu opowieÅ›ci.
Od strony technicznej oba tomy wypadają równie dobrze jak pozostałe, opisywane czynniki. Nie od dziś wiadomo, że perfekcyjnie wykonane ilustracje to jedna z charakterystycznych cech dla książek wydawanych przez
Fabrykę Słów. Tak jest i tym razem. Towarzyszące nam obrazy bardzo dobrze łączą się z groteskowym klimatem opowieści zdwajając cały efekt. Również okładka zasługuje na uznanie, albowiem już patrząc na nią można się zakochać. Nie zauważyłem również błędów drukarskich pomijając dwie, może trzy literówki na całe 900 stron. Kolejny plus, tym razem dla wydawców.
Trudno pisać o wadach w wypadku
„Zakonu KraÅ„ca Åšwiata”, Å‚atwiej zaÅ› o zaletach dlatego pozwolÄ™ sobie napomnieć na koniec o zakoÅ„czeniu. Nie mamy tu zakoÅ„czenia w stylu
„Siewcy Wiatru”, które może i zaskakiwaÅ‚o, ale nie odwracaÅ‚o wszystkiego do góry nogami. Ostatnie dwa, trzy rozdziaÅ‚y sÄ… bliższe (nie tematycznie) temu co byÅ‚o w
„Rudej Sforze”, niźli we wspomnianym powyżej tytule. Ci co czytali owÄ…
„SforÄ™” z pewnoÅ›ciÄ… do dzisiaj odczuwajÄ… skutki czytania z opuszczonÄ… szczÄ™kÄ…. Podobnie jest i tutaj, albowiem w momencie wyjaÅ›niania wszystkiego, jakiekolwiek dotychczasowe teorie snute przez czytelnika legnÄ… w gruzach, a na ich miejsce zostanie wysuniÄ™ta teoria narzucona przez autorkÄ™ i trzeba przyznać, że teoria ta jest nie tylko zaskakujÄ…ca, ale także przygotowana ze smakiem. Dodatkowym atutem jest psychodeliczny klimat towarzyszÄ…cy ostatnim kartkom książki. Fani azjatyckiego kina grozy, tudzież serii znamienitych horrorów ukrytych pod tytuÅ‚em
Silent Hill z pewnością poczują się jak w domu.
Maja Lidia Kossakowska po raz kolejny udowodniła, że można ją zaliczyć do śmietanki twórców fantastyki. Świetnie przygotowane postaci, nieustanna akcja i zwalające z nóg zakończenie to główne zalety
„Zakonu KraÅ„ca Åšwiata”. Po
„Siewcy Wiatru” czy antologii
„Å»arna Niebios” autorka ponownie pokazaÅ‚a, że stać jÄ… na wiele i że nie trzeba w nieskoÅ„czoność odcinać kuponów od sÅ‚awnej marki, żeby siÄ™ ponownie wybić. Polecam gorÄ…co.
Plusy:
fantastycznie wykreowani bohaterowie
akcja, która nie zwalnia ani na chwilę
zakończenie
postapokaliptyczny świat
Minusy:
momentami zbytni zamęt
Seria otrzymuje 8 w dziesięciostopniowej skali wg Huntera.
|
| Autor: Hunter
|
|
|
|
|