I znów powracam do ogarniÄ™tego wojnÄ… Å›wiata przyszÅ‚oÅ›ci gdzie legendarny bohater Jack „Black Jack” Geary prowadzi do domu skazanÄ… na zagÅ‚adÄ™ flotÄ™. Ale czy w sytuacji gdy koÅ„czÄ… siÄ™ mu pomysÅ‚y, nowy wróg wspiera starych wrogów a jego podwÅ‚adni robiÄ… co mogÄ… aby mu przeszkodzić, uda mu siÄ™ tego dokonać?
Sytuacja floty od samego początku nie była wesoła, ale tym razem jest wręcz tragiczna. Przez głupi błąd komputerów zaczyna brakować paliwa i amunicji, co ogranicza możliwości manewrów. Przeciwnik do tej pory naiwny (niczym Niemcy w polskich filmach wojennych) zaczyna się uczyć nowych sztuczek, co definitywnie kończy okres łatwych zwycięstw. A jakby tego było mało nasz bohater boryka się z własnymi problemami natury bardzo osobistej.
Jak wspomniałem w
poprzedniej recenzji , w tej historii istnieje motyw miÅ‚osny, a do tego miÅ‚oÅ›ci tragicznej. Pewnie pamiÄ™tacie z koÅ„ca II tomu tajemniczÄ… kłótnie pomiÄ™dzy „Å»elaznÄ… DamÄ…” a kapitan Desjani. Nareszcie wychodzi na jaw istota tego sporu, co z kolei strasznie skomplikuje romans i stworzy nowy jego wariant (wspomagany plotkami).
Kolejną ciekawostką jaką odnajdziemy w książce jest dwojaki problem z podwładnymi. Z jednej strony malkontenci, na czele których stoi (mimo więzienia) starzy wrogowie Gaerego, Numos i Faresa, dochodzą też nowi nie mniej uparci i ciasnogłowi. Drugim biegunem są ci, którzy usilnie starają się wynieść naszego bohatera ponad stan (o co chodzi, dowiecie się jak przeczytacie) co jest mu wyjątkowa nie na rękę.
WracajÄ…c do historii nasza wspaniaÅ‚a flota podąża do systemu Balduran, co ma ich zbliżyć do systemu sojuszu, jednak za dobrze by im byÅ‚o gdyby wszystko poszÅ‚o po myÅ›li naszych bohaterów. Z tego powodu autor piÄ™trzy problemy aż do przegranej bitwy. StreszczajÄ…c: „Black Jack” próbuje użyć wrót aby powrócić do domu , w tym celu rozpoczyna manewr majÄ…cy na celu odciÄ…gniÄ™cie floty wroga strzegÄ…cej bramy. W wyniku opóźnienia do systemu przybywa trzykrotnie wiÄ™ksza flota mogÄ…ca bez problemu roznieść „naszych” w pyÅ‚. Tylko dziÄ™ki szczęściu i braku talentów przywódczych w szeregach syndyków flota sojuszu (nie bez strat) ucieka. CiekawostkÄ… jest fakt, który odkrywa sekcja wywiadowcza floty: Å›wieże siÅ‚y syndyków byÅ‚y bardziej zdziwione siÄ™ swym pojawieniem w tym systemie niż zaginiona flota. I tu znów wracamy do problemów z obcymi (źli/dobrzy/wredni ??). W jaki sposób dokonali tej sztuczki, a jeÅ›li chcÄ… zniszczyć flotÄ™ kapitana Jacka dlaczego nie wykonali tego ruchu wczeÅ›niej? I znowuż pozostajÄ… nam jedynie domysÅ‚y. Jakie teraz bÄ™dÄ… kroki naszej legendy? Jak poradzi sobie z nowym fermentem wÅ›ród podwÅ‚adnych? Czy przegrana i utrata wielu dobrych ludzi i okrÄ™tów wpÅ‚ynie na kapitana? Jak widzimy znowuż mamy wiele pytaÅ„, na które odpowiedź może dać tylko lektura.
I jak zwykle czas na moją ocenę dla tego tworu. Co tu dużo gadać, ta część jest tak samo dobra jak dwie poprzednie. I znów mamy wiele akcji, kosmiczne bitwy, wiele honoru i poświęcenia, a wszystko polane odrobiną tajemnicy i romansu. Całość przedstawia się sycąco i jednocześnie lekkostrawnie, na co ma wpływ przejrzysta budowa fabuły i prosty język. Co prawda jedynym (dla mnie) minusem jest może zbyt wolny rozwój fabularny (zbyt dużo pytań, za mało odpowiedzi, co strasznie drażni, przyznacie sami). Mówiąc krótko i na temat: książka genialna, koniecznie kupcie, w mojej prywatnej skali 5+/6.
|
| Autor: Sfinks
|
|
|
|
|