Grupa skazańców i niewolników o groteskowo przetworzonych ciałach jest transportowana drogą morską do młodej kolonii Nowego Crobuzon. W podróży tej towarzyszy im kilka innych osób, z których każda ma powód do ucieczki z miasta. Jest wśród nich Bellis Coldwine, zdolna lingwistka, która zatrudnia się jako tłumaczka, co pozwala jej opłacić przejazd i uniknąć straszliwej kary. Jest bowiem powiązana z Isaakiem Danem der Grimnebulinem, genialnym naukowcem-renegatem, który niegdyś niechcący sprowadził koszmar na Nowe Crobuzon. Bellis ma jasno określony plan: przemieszkać w kolonii do czasu, gdy będzie mogła bezpiecznie wrócić. Na Wezbranym Oceanie statek opanowują jednak piraci i mordują wszystkich oficerów. Pasażerowie i szeregowi członkowie załogi zostają przewiezieni na Armadę, do miasta zbudowanego z kadłubów zdobytych okrętów. Tym pływającym lasem masztów rządzi dziwna, dwuosobowa struktura zwana Kochankami. Na Armadzie wszyscy dostają pracę i nawet prze-tworzeni mają takie same prawa jak ludzie, ludzie-kaktusy i ludzie-raki. Nikomu nie wolno jednak opuścić miasta.
Samotna i sfrustrowana Bellis wie, że zdradzenie się z chęcią ucieczki oznaczałoby dla niej wyrok śmierci. Zamiast tego Bellis ukradkowo szuka informacji na temat planów Armady. Odpowiedź tkwi w ciemnych, amorficznych kształtach zwisających w wodzie wiele kilometrów pod miastem - przerażających obiektach obarczonych niezwykłą, mrożącą krew w żyłach misją...
Jakby się chwilę zastanowić, to właściwie w każdej dostatecznie dobrze poznanej kulturze znaleźlibyśmy motyw zaginionego świata, cechującego się zupełną cudownością (by nie rzec cudacznością) i odrębnością od wszystkiego co dotychczas znane. Była Atlantyda, było El Dorado czy Królestwo Księcia Jana- czy to tylko zbieżność, czy też kryje się za tym jakiś głębszy sens?
Armada mogÅ‚aby być wcieleniem mych dzieciÄ™cych marzeÅ„ – nie dość, że miasto to tajemnicze, o zapomnianej już wrÄ™cz historii, odciÄ™te od Å›wiata, ale przeważnie tylko w jednÄ… stronÄ™, to zarazem peÅ‚ne piratów i ludzi morza, rodem z filmów pÅ‚aszcza i szpady. SÄ…dzÄ™ nawet, że wÅ‚aÅ›ciwie mógÅ‚bym stwierdzić, iż jest to wcielenie marzeÅ„ każdego chÅ‚opca! Jest tylko jeden problem – trafia doÅ„ kobieta…
Bellis Coldwine jest bardzo udanÄ… postaciÄ…, stworzonÄ… przez
Miéville’a, zarazem bowiem dość niecodziennÄ…, ale też chyba każdy z nas zna postacie obdarzone tego rodzaju charakterem – absolutnÄ… suwerennoÅ›ciÄ…, niechÄ™ciÄ… do okazywania uczuć, ale też tkwiÄ…cych pomiÄ™dzy pragnieniem kontaktu z drugim czÅ‚owiekiem a chÄ™ciÄ… unikniÄ™cia jakiegokolwiek towarzystwa, naruszajÄ…cego spokój wÅ‚asnych myÅ›li. Nie przypomina Wam to kogoÅ›?
Oczywiście te cechy głównej bohaterki pozwalają spojrzeć na wszystkie spotykające ją wydarzenia z zupełnie innej perspektywy, a to zewnętrznego obserwatora, a to jak najbardziej zainteresowanego uczestnika zajść, w zadziwiający sposób czyniąc z
„Blizny” relacjÄ™ historycznÄ… z zupeÅ‚nie niezwykÅ‚ej podróży, nie obarczonÄ… jednak najwiÄ™kszymi sÅ‚aboÅ›ciami wszelkich kronik, a mianowicie ich suchoÅ›ciÄ… i bezrefleksyjnoÅ›ciÄ….
Osoby stęsknione za Nowym Crobuzon z
„Dworca Perdido” doznajÄ… zawodu, gdyż miasto ukaże siÄ™ naszym oczom wyłącznie we wspomnieniach samej Bellis, tÄ™skniÄ…cej za nim, a zarazem siÄ™ go wstydzÄ…cym i go nienawidzÄ…cym. Co ciekawe, podobne uczucia targajÄ… także innymi bohaterami książki.
Zaletą tego podejścia autora jest nie tylko ukazanie czytelnikowi większej części własnego unikalnego, a zarazem w zdumiewający jednak sposób spójnego świata. Choć bowiem w powieści pojawiają się odniesienia do wydarzeń znanych z pierwszej części cyklu, to ich znajomość absolutnie nie jest konieczna dla czerpania pełnej satysfakcji z lektury
„Blizny”, tak że można po niÄ… siÄ™gnąć w pierwszej kolejnoÅ›ci.
„Blizna” mnie nie rozczarowaÅ‚a, mimo dużych oczekiwaÅ„, które z niÄ… wiÄ…zaÅ‚em po lekturze naprawdÄ™ znakomitego
„Dworca Perdido”. ZresztÄ…, to maÅ‚o powiedziane, Å›miem bowiem twierdzić, że książka ta jest jeszcze lepsza! Jest to esencja tego wszystkiego, co najlepsze w fantastyce i literaturze pÅ‚aszcza i szpady, jednoczeÅ›nie pozbawiona mniej czy bardziej typowych sÅ‚aboÅ›ci tychże.
|
| Autor: Klemens
|
|
|
|
|