Zabicie Ostatniego Imperatora, by obalić Ostatnie Imperium, było właściwym krokiem, prawda? Wraz z powrotem zabójczej formy wszechobecnych mgieł, wzmagającymi się opadami popiołów i coraz potężniejszymi trzęsieniami ziemi, Vin i Elend zaczynają mieć wątpliwości. Przed wieloma laty Zniszczeniu - jednej z pierwotnych istot, które stworzyły świat - obiecano prawo do unicestwienia wszystkiego, co istnieje. Teraz, gdy Vin została podstępem nakłoniona do uwolnienia go ze Studni Wstąpienia, Zniszczenie pragnie wyegzekwować swoje prawo.
Brandon Sanderson lubi klisze, ograne schematy, motywy znane z tysiÄ…ca i jednej pozycji literatury fantasy, czy beletrystycznej w ogóle – lubi po nie siÄ™gać, by nastÄ™pnie je wykoÅ›lawić, uczynić uÅ‚omnymi, wrÄ™cz zbanalizować. Co jednak najbardziej zadziwiajÄ…ce, caÅ‚a ta galeria okaleczonych wÄ…tków zestawiona razem ze sobÄ… tworzy zaiste niezwykle spójny i intrygujÄ…cy obraz – autor jest doprawdy niezwykle zrÄ™cznym krawcem sÅ‚owa, sprawnie splatajÄ…cym ze sobÄ… poszczególne, zdawaÅ‚oby siÄ™, ograne toposy, sprawiajÄ…c, iż każdy kolejny rozdziaÅ‚, miast spychać swÄ… przewidywalnoÅ›ciÄ… w otchÅ‚anie nudy, pobudza tylko do dalszej lektury z wypiekami na twarzy.
Z pewnością końcowy efekt jest tyleż rezultatem talentu amerykańskiego pisarza, co też i jego poczucia humoru, i to tego złośliwego rodzaju. Bynajmniej nie chodzi tu o prześmiewczość pióra, miłośnicy
Terry’ego Pratchetta, wyglÄ…dajÄ…cy żarcików sÅ‚ownych czy sytuacyjnych byliby rozczarowani. IstotÄ… warsztatu
Sandersona jest to, jak bardzo balansuje on na granicy patosu, nigdy jednak siÄ™ weÅ„ nie zsuwa, mimo że dokÅ‚adnie tego wymagaÅ‚aby logika – tyle że to pozór, rozwiÄ…zanie autora jest bowiem równie sensowne, czytelnik zaÅ› otrzymujÄ…c prztyczka w nos odkrywa, iż to byÅ‚o raczej wÅ‚aÅ›nie przyzwyczajenie.
…i tak przez 700 stron samego trzeciego tomu, stanowiÄ…cego naprawdÄ™ godnÄ… pożywkÄ™ dla każdego miÅ‚oÅ›nika fantastyki lepszego gatunku. Co jednak szczególnie cenne, autor miast zacząć siÄ™ gubić w poszczególnych wÄ…tkach tudzież pozwalać sobie chociażby na zawoalowane
deus ex machiny wraz z rozwojem akcji dowodzi swego kunsztu wzajemnie splatajÄ…c szereg dotychczas zupeÅ‚nie niepozornych – czy przeciwnie, zupeÅ‚nie, zdawaÅ‚oby siÄ™, wyeksploatowanych – wydarzeÅ„. I to nie tylko tych z recenzowanego tomu, ale również
„Z mgÅ‚y zrodzonego” oraz
„Studni WstÄ…pienia”.
Jakby tego byÅ‚o maÅ‚o, autorowi udaje siÄ™ nawet uzasadnić różnorakie „dÅ‚użyzny”, które od czasu do czasu mu siÄ™ przydarzajÄ…, szczególnie na tle zagadnieÅ„ religijnych, które wczeÅ›niej mogÅ‚y czytelnika nieco nużyć. Tymczasem okazuje siÄ™, iż nic nie jest bez przyczyny.
SwojÄ… drogÄ… to można siÄ™ pokusić o nazwanie Sandersona autorem „kultowym”, a mianowicie ze wzglÄ™du na to, jak dużą wagÄ™ przywiÄ…zuje on w swoich książkach – by wskazać także na
„SiewcÄ™ wojny” oraz
„Elantris” – zagadnieniom religijnym, a wÅ‚aÅ›ciwie religioznawczym. Jego postacie niejednokrotnie zdobywajÄ… siÄ™ na refleksjÄ™ o otaczajÄ…cym je Å›wiecie, jego poczÄ…tku i koÅ„cu. I bynajmniej nie sÄ… to zaÅ›lepieni fanatycy – sÅ‚użący za obiekt eksterminacji dla głównego bohatera – z jakimi czytelnik mógÅ‚ siÄ™ zetknąć w książkach klasy Z.
„Bohater wieków” stanowi naprawdÄ™ godne zwieÅ„czenie trylogii Zrodzonej z MgÅ‚y Vin oraz ekipy Kelsiera, stanowiÄ…c w peÅ‚ni logicznÄ… i koherentnÄ… kontynuacjÄ™ wczeÅ›niejszych opowieÅ›ci. SiÄ™ganie po niÄ… bez znajomoÅ›ci poprzednich tomów byÅ‚oby zaÅ› o tyle niewskazane, iż co prawda nie uniemożliwi zrozumienia fabuÅ‚y, odbierze wszakże wiele frajdy, pÅ‚ynÄ…cej z nagÅ‚ego zrozumienia wczeÅ›niejszych pozornie zakoÅ„czonych wÄ…tków. Zaiste, to wyÅ›mienita pozycja!
|
| Autor: Klemens
|
|
|
|
|