Rigg potrafi zmienić przeszÅ‚ość, ale nic nie może go przygotować na to, co dopiero nastÄ…pi…
Gruntowne szkolenie nauczyÅ‚o Rigga dochowywać tajemnic. Tylko jego ojciec zna prawdÄ™ o niezwykÅ‚ym darze syna – talencie widzenia Å›cieżek przeszÅ‚oÅ›ci. Lecz gdy ojciec ginie, Rigg ze zdumieniem dowiaduje siÄ™, jak wiele sekretów przed nim zataiÅ‚. Tajemnic o przeszÅ‚oÅ›ci syna, jego tożsamoÅ›ci i przeznaczeniu. A kiedy Rigg odkrywa, że jego dar pozwala mu nie tylko widzieć przeszÅ‚ość, ale również jÄ… zmieniać, przyszÅ‚ość nagle staje siÄ™ co najmniej niepewna.
Przyrodzone dziedzictwo pcha go ku pokrÄ™tnej drodze, mimowolnie wikÅ‚ajÄ…c w rozgrywki dwóch stronnictw. Jedno pragnie wynieść go na tron, drugie pozbawić życia. ChcÄ…c nie chcÄ…c, musi podać w wÄ…tpliwość całą nabytÄ… wiedzÄ™, przezwyciężyć ograniczenia swojego talentu… i wyrzec siÄ™ wpÅ‚ywu na wÅ‚asne przeznaczenie.
Jakkolwiek trywialnie to zabrzmi, każdy wielki przedstawiciel sztuki ma pewną specyficzną cechę swego warsztatu, pozwalającą z miejsca go odróżnić od całej rzeszy pozostałych.
Red Hot Chili Peppers można zidentyfikować już po pierwszych kilku taktach ich utworu, niezależnie od tego, czy powstał on 20 lat temu, czy wczoraj. Podobnie każdy wprawny miłośnik sztuk wizualnych nie będzie potrzebował badać podpisu, by stwierdzić, że dane dzieło wyszło spod pędzla takiego
Van Gogha czy
Pisassa. Ja zaś nie musiałbym widzieć nazwiska na okładce książki, by uznać, że autorem
„Gry Endera” – napisanej wszak przed ćwierćwieczem – oraz
„Tropiciela” jest jedna i ta sama osoba.
Główny bohater recenzowanej pozycji, podobnie jak i opus magnum amerykaÅ„skiego pisarza, jest maÅ‚olat, nastolatek (z dolnych przedziałów nastoletnioÅ›ci) skonfrontowany nagle z bardzo surowÄ… i bezwzglÄ™dnÄ… rzeczywistoÅ›ciÄ…, przejawiajÄ…cÄ… siÄ™ w tragicznym i niespodziewanym sieroctwie, niejako skumulowanym nastÄ™pnie z – niesprawiedliwym – zarzutem morderstwa. Jest to wszakże chÅ‚opak obdarzony niezwykÅ‚ym talentem, zupeÅ‚nie odróżniajÄ…cym go od caÅ‚ej rzeszy rówieÅ›ników. Prawda, że brzmi znajomo?
Nie w kreacji postaci tkwi wszakże oryginalność
Carda, gdyż i powyższy opis pasowałby do niejednej postaci wykreowanej przed chociażby dwoma wiekami przez
Charlesa Dickensa. Otóż Rigg jest osobą niezwykle wyedukowaną jak na swój wiek, zdolną do bardzo daleko posuniętej refleksji twórczej, ale też i autorefleksji. Rozwiązania stawianych przed nim wyzwań szuka on nie przez odwołanie się do odwagi czy innych cech hołubionych przez autorów powieści młodzieżowych, lecz tylko i wyłącznie własnego rozumu oraz wiedzy innych.
Owszem, jeśli ktoś uważał, iż cykl o Enderze był przeintelektualizowany, to uczciwie tożsamy zarzut mógłby postawić i
„Tropicielowi”. Gros powieÅ›ci to zapis dialogów postaci wzajemnie falsyfikujÄ…cych stawiane przez siebie tezy, nieodmiennie pogrążajÄ…ce siÄ™ w paradoksach intelektualnych, do których dotarÅ‚szy bynajmniej nie uciekajÄ… z podkulonymi ogonami, lecz próbujÄ… stawić im czoÅ‚o. JeÅ›li komuÅ› przypadÅ‚a do gustu taka
„Peanatema”, bÄ™dzie zachwycony nowÄ… książkÄ… Amerykanina (choć znacznie wÄ…tlejszej objÄ™toÅ›ci).
Czasami na skutek konstrukcji książki cierpi psychologiczne prawdopodobieństwo wydarzeń i postaci, oczywiście przy całym szacunku dla konwencji literatury science-fiction. Czytelnik jednakże jest skłonny tolerować ten brak, ani razu nie przyjmuje on bowiem charakteru, który można by było określić mianem intensywnego czy obrażającego inteligencję odbiorcy. Deus ex machina nie stanowi zagrożenia, sama zaś historia jest naprawdę wciągająca.
A wÅ‚aÅ›ciwie dwie historie, każdy rozdziaÅ‚ rozpoczyna siÄ™ bowiem krótkim odcinkiem, zdawaÅ‚oby siÄ™, zupeÅ‚nie innej opowieÅ›ci, reprezentujÄ…cej gatunek hard sci-fi, acz dość szybko można siÄ™ zorientować – w zwiÄ…zku z czym uważam siÄ™ za wolnego od grzechu spoilerowania – iż pozostaje on jak najbardziej w zwiÄ…zku przyczynowo-skutkowym z losami Rigga czy Umba.
„Tropiciel” urzekÅ‚ mnie swojÄ… przemyÅ›l(a)nÄ… konstrukcjÄ…, dziÄ™ki której dostarczyÅ‚ mi nie tylko chwilowej (niestety, książkÄ™ czyta siÄ™ naprawdÄ™ szybko) przyjemnoÅ›ci pÅ‚ynÄ…cej z ciekawej lektury, lecz i nieco satysfakcji, którÄ… zwykÅ‚em czerpać podczas zgłębiania wiedzy. I jakkolwiek nie każdy jest miÅ‚oÅ›nikiem tego rodzaju rozwiÄ…zania, takiego kolażu życzyÅ‚bym sobie w przypadku każdej książki aspirujÄ…cej do gatunku sci-fi – tak jak on zostaÅ‚ uksztaÅ‚towany przez
Lema czy
Asimova.
|
| Autor: Klemens
|
|
|
|
|