JeÅ›li mieszkasz w Chicago i miewasz problemy z wróżkami, duchami, latajÄ…cymi dywanami, wielkimi skorpionami czy innymi bytami, które nie powinny znajdować siÄ™ w naszym wymiarze, masz dwie możliwoÅ›ci: zmieÅ„ dilera albo zadzwoÅ„ po Harry’ego Dresdena – prywatnego detektywa, przy okazji parajÄ…cego siÄ™ magiÄ…. Jego numer znajdziesz bez problemu w książce telefonicznej.
Pan Dresden, mimo ciekawego zawodu, ma na co narzekać. Ledwo mu starcza do pierwszego, zalega z czynszem i kwestiÄ… czasu jest, aż wynajmujÄ…cy odbierze mu jego biuro, do tego nie ma żadnych zleceÅ„, wiÄ™c nie ma jak zarobić. Na jego szczęście wzywa go porucznik Murphy, pracujÄ…ca w chicagowskiej policji. Potrzebuje jego pomocy przy sprawie podwójnego morderstwa, dokonanego prawdopodobnie za pomocÄ… czarnej magii. Poza tym do maga-detektywa trafia także prywatna klientka, poszukujÄ…ca męża i szczodrze sypiÄ…ca kasÄ…. Jak można siÄ™ domyÅ›lić, nadmiar szczęścia przynosi później niezbyt pozytywne skutki, gdy okazuje siÄ™, że Harry, angażujÄ…c siÄ™ w obie sprawy, naraża swoje życie na niemaÅ‚e bezpieczeÅ„stwo… Jeżeli dodać do tego, że Dresdena od dawna ma na oku BiaÅ‚a rada – organ, rzÄ…dzÄ…cy Å›wiatem czarodziejów – i obecnie potrzebuje ona byle pretekstu, by ukarać maga w dosyć bolesny i Å›miercionoÅ›ny sposób (na przykÅ‚ad poprzez dekapitacjÄ™ mieczem), to, delikatnie rzecz ujmujÄ…c, Harry znalazÅ‚ siÄ™ w bardzo nieciekawej sytuacji. Czy z niej wybrnie bez utraty życia? BiorÄ…c pod uwagÄ™ fakt, że to pierwsza cześć cyklu
„Akta Dresdena”, odpowiedź jest dosyć oczywista.
Jak wspomniałem w poprzednim akapicie,
„Front burzowy” to pierwsza część cyklu autorstwa
Jima Butchera. MiaÅ‚a ona angielskojÄ™zycznÄ… premierÄ™ w 2000 roku, po raz pierwszy zostaÅ‚a wydana w jÄ™zyku polskim w 2004. Wydanie, które recenzujÄ™, jest przeÅ‚ożone przez innego czÅ‚owieka i zostaÅ‚o opublikowane w 2011 przez innego wydawcÄ™. Czy to skok na kasÄ™, czy też poprzednia translacja byÅ‚a sÅ‚aba – nie jestem w stanie tego ocenić, ale planujÄ™ w najbliższym czasie dostać starszy egzemplarz powieÅ›ci i porównać oba tÅ‚umaczenia. wracajÄ…c jednak do samego autora:
Jim Butcher to jeden z bardziej poczytnych amerykańskich autorów fantasy, zasłynął dzięki swoim dwóm cyklom wydawniczym:
„Aktom Dresdena” i
„Codex Alera”. W przypadku tego pierwszego autor planuje zamknąć go w 20 tomach i apokaliptycznej trylogii. Trzeba mu przyznać, że ma rozmach, można mu tylko życzyć, by mu starczyÅ‚o życia na napisanie tego wszystkiego. Warto też wspomnieć, że swego czasu
„Front burzowy” byÅ‚ numerem 1 na liÅ›cie bestsellerów
New York Timesa.
Åšwiat przedstawiony we
„Froncie burzowym” z pozoru niczym siÄ™ nie różni od dzisiejszych realiów (a wÅ‚aÅ›ciwie realiów, w jakich bytowaliÅ›my dekadÄ™ temu – nie ma w książce nic o Internecie!), poza tym, że jak czÅ‚owiek zostanie wtajemniczony i przejdzie odpowiedni szkolenie, to może stać siÄ™ magiem i nawiÄ…zywać różnorakie kontakty z istotami, które byÅ›my nazwali magicznymi: różnego rodzaju demonami, wróżkami, przeroÅ›niÄ™tymi zwierzakami czy innymi paskudami. OczywiÅ›cie głównÄ… zaletÄ… bycia magiem jest rzucanie czarów i warzenie eliksirów. Trzeba jednak pamiÄ™tać, by przestrzegać pewnych zasad: nie wolno używać magii do czynienia innym krzywdy, bo inaczej BiaÅ‚a Rada naÅ›le na takowego okrutnika swojego czÅ‚owieka z wielkim mieczem po to, by unieszkodliwić niemilca. Poza niÄ… jest też sporo innych zasad; nie sÄ… one jednak aż tak bolesne w skutkach. Sama koncepcja pomieszania realnego Å›wiata z fantastycznym nie jest niczym nowym, trzeba jednak pamiÄ™tać o tym, że
Butcher napisał tę książkę 12 lat temu i wówczas sam pomysł nie był aż tak męczony przez pisarzyny wszelakiego pokroju, jak dzisiaj.
Co do fabuły, no cóż, to pierwsza książka napisana przez Amerykanina, zatem nie należy do majstersztyków. Nie jest jednak zła, nie ma dłuższych przestojów, a
Butcherowi udaÅ‚o siÄ™ w miarÄ™ zgrabnie wpleść informacje na temat jego uniwersum w tok wydarzeÅ„, że nie powychodziÅ‚y mu żadne 10-stronnicowe potworki, opisujÄ…ce warzenie eliksirów. Ogólnie fabułę oceniÅ‚bym jako dobrÄ…, ale bez rewelacji. Natomiast kreacja bohatera jest bardzo…. zachodnia. O co mi chodzi? Już dawno temu zauważyÅ‚em, że z reguÅ‚y bohaterowie współczesnej fantastyki rodem z zachodniej Europy lub USA sÄ… w pewnym stopniu schematyczni. Taki bohater jest najczęściej już zmÄ™czony życiem, przeżyÅ‚ wiele nieciekawych wydarzeÅ„, obcowaÅ‚ w jakiÅ› sposób z tym, co zakazane w danym Å›wiecie, jest cynikiem (lub stara siÄ™ nim być), nie szczÄ™dzi kÄ…Å›liwych uwag, mimo to jednak zawsze bÄ™dzie postÄ™powaÅ‚ dobrze i bÄ™dzie siÄ™ kierowaÅ‚ dobrem swoim, a nie innych. Taki z niego trochÄ™ uwspółczeÅ›niony narzekajÄ…cy rycerz. W przeciwieÅ„stwie do nich bohaterowie wschodni (czyli ci wystÄ™pujÄ…cy najczęściej w literaturze na wschód od Odry) to czÄ™sto zwykÅ‚e wredne chamy, kierujÄ…ce siÄ™ wÅ‚asnÄ… prywatÄ… i postÄ™pujÄ…cy szlachetnie najczęściej wtedy, gdy widzÄ… w tym spory zysk, nie wahajÄ…cy siÄ™ czasem nagrzeszyć. W czym tu widzÄ™ problem? Przynajmniej dla mnie bohater wschodni jest zdecydowanie bardziej realistyczny, przez co Å‚atwej mi siÄ™ wczuć w jego sytuacjÄ™, przez kierowanie siÄ™ swoimi zachciankami i nierzadko pierwotnymi potrzebami, staje siÄ™ bardziej „prawdziwy”. WracajÄ…c jednak do Harry’ego, niestety byÅ‚ on dla mnie wÅ‚aÅ›nie takim narzekajÄ…cym dobrym magiem, przez co brakowaÅ‚o mi w nim jakiejÅ› dzikoÅ›ci, agresji, która nadaÅ‚aby bohaterowi wiÄ™cej charakteru. Generalnie rzecz biorÄ…c, nie można mu odmówić posiadania osobowoÅ›ci, jednak byÅ‚ dla mnie zbyt bezbarwny. Natomiast pozostaÅ‚e postacie zajmowaÅ‚y z reguÅ‚y role drugoplanowe; wyjÄ…tkiem jest jedynie porucznik Murphy, która jak to typowa kobieta musiaÅ‚a strzelić focha, który o maÅ‚o co nie kosztowaÅ‚ jej życia; nie reprezentowaÅ‚a jednak sobÄ… niczego bardzo ciekawego, jest to postać „tylko” ciekawa.
Tłumaczeniem powieści zajął się
Piotr W. Cholewa. Zna go chyba każdy polski fan fantasy, wiÄ™c, jak można siÄ™ domyÅ›lać, nie wypatrzyÅ‚em tu żadnych wpadek, a samo tÅ‚umaczenie jest dobre, sensowne i przez caÅ‚y przebieg powieÅ›ci trzyma ten sam – wysoki – poziom. Odpowiednio ze swej pracy wywiÄ…zaÅ‚a siÄ™ też redakcja, wyÅ‚apujÄ…c wszelkie literówki czy inne błędy redakcyjne, ponieważ takowych nie dostrzegÅ‚em (co, szczerze piszÄ…c, obecnie jest rzadkoÅ›ciÄ…; wydawnictwa czÄ™sto, by zaoszczÄ™dzić na etatach, pomijajÄ… caÅ‚kowicie etap redakcji i później wydajÄ… książki, gdzie w co drugiej linijce litery sÄ… poukÅ‚adane, jakby skÅ‚adem zajmowaÅ‚ siÄ™ pijany epileptyk, jadÄ…cy na koniu).
Ze strony wizualnej książka jest Å‚adna, ze schludnÄ… okÅ‚adkÄ… i fajnÄ…, wypukłą czcionkÄ… na niej – czÄ™sto, trzymajÄ…c jÄ… w rÄ™kach, bezwiednie smyraÅ‚em ten napis palcami, bo jest to prostu przyjemny w dotyku. Poza tym bez „wodotrysków”, nie ma za bardzo o czym pisać (oczywiÅ›cie o sztywnej okÅ‚adce można pomarzyć, ale ja zawsze na to narzekam, chociaż wiem, że to marzenia Å›ciÄ™tej gÅ‚owy). Cena nie poraża, myÅ›lÄ™, że 35 zÅ‚ uda siÄ™ każdemu wysupÅ‚ać.
„Front burzowy” to pozycja dobra. MyÅ›lÄ™, ze powinno siÄ™ jÄ… przeczytać choćby po to, by poznać styl
Jima Butchera. A jeżeli komuś się spodoba, to będzie miał sporo do czytania, ponieważ autor wydał już 14 części
„Akt Dresdena”. Póki co na jÄ™zyk polski zostaÅ‚o przeÅ‚ożone tylko 5 z nich, ale to pewnie kwestia czasu, aż pojawiÄ… siÄ™ kolejne. Oceniam jÄ… na 7/10.
|
| Autor: Dziadó
|
|
|
|
|