Od tragicznej śmierci maleńkiego syna Sereny Butler minęło już ćwierć wieku, a rozpoczęty w jego imieniu dżihad trwa nadal. Nieustępliwe ataki myślących maszyn i ich bezbrzeżne okrucieństwo podkopują stopniowo nadzieję ludzi na ostateczny sukces. W Lidze Szlachetnych narastają problemy. Do coraz gwałtowniejszych protestów ludności przeciw wojnie dochodzą tarcia na szczytach władzy - Wielki Patriarcha Iblis Ginjo, wspierany przez Policję Dżihadu, dąży do zepchnięcia Sereny Butler na boczny tor i przejęcia władzy. Nigdy jeszcze przyszłość rodzaju ludzkiego nie była tak zagrożona... Tymczasem na odległym Poritrinie genialna matematyczka Norma Cenva, uwolniwszy się spod władzy Tio Holtzmana, pracuje nad przełomowym odkryciem, które może przechylić szalę zwycięstwa na stronę ludzi. Czy zdąży?
„Krucjata przeciw maszynom” jest drugÄ… częściÄ… cyklu, rozpoczÄ™tÄ… przez wydany w Polsce kilka miesiÄ™cy temu
„Dżihad butleriaÅ„ski”, a który zakoÅ„czony zostanie
„BitwÄ… pod Corrinem”. Już na wstÄ™pie należy zauważyć, iż znajomość wydarzeÅ„ przedstawionych w
„Dżihadzie” jest wÅ‚aÅ›ciwie niezbÄ™dna dla stosownego zrozumienia fabuÅ‚y recenzowanej pozycji, a z pewnoÅ›ciÄ… chociażby dla satysfakcjonujÄ…cej lektury. Zbyt wiele jest bowiem odwoÅ‚aÅ„ do prezentowanych wczeÅ›niej wydarzeÅ„, mniej czy bardziej zniuansowanych, by można byÅ‚o ot tak przejść nad nimi do porzÄ…dku dziennego.
PierwszÄ…, wzbudzajÄ…cÄ… pewne rozbawienie refleksjÄ… jest konstatacja, iż miÄ™dzy wydaniem pierwszej a drugiej części polski wydawca –
Rebis – zmieniÅ‚ koncepcjÄ™ co do tÅ‚umaczenia samego tytuÅ‚u. WczeÅ›niej bowiem
„The Machine Crusade” przekÅ‚adaÅ‚ on jako
„KrucjatÄ™ maszyn”, tymczasem ostatecznie do ksiÄ™garÅ„ trafiÅ‚a
„Krucjata przeciw maszynom”. Zauważyć zaÅ› należy, iż różnica jest dość znaczÄ…ca, wÅ‚aÅ›ciwie to wrÄ™cz immanentna. Owszem, oryginaÅ‚ angielski jest akurat wieloznaczny i do wÅ‚aÅ›ciwego jego przeÅ‚ożenia konieczna jest znajomość kontekstu, ale nie najlepiej Å›wiadczy o profesjonalizmie podejmowanie dziaÅ‚aÅ„ marketingowych wobec produktu pod wadliwym szyldem…
Sama fabuła
„Krucjaty” zaskoczyÅ‚a mnie stosunkowo pozytywnie. Jakkolwiek nie dorównuje ona pierwowzorowi powstaÅ‚emu przed kilkoma dekadami, to jednak prezentuje sobÄ… wyższy poziom, niż to miaÅ‚o miejsce w przypadku poprzedniej części. I choć może nie jest zupeÅ‚nie nieprzewidywalna, w kilku momentach, nawet bez uciekania siÄ™ do sztuczki w rodzaju deus ex machiny, potrafi ona pobiec w innÄ… stronÄ™, niźli czytelnikowi mogÅ‚oby siÄ™ zdawać.
Niestety często mamy do czynienia z nielogicznościami niektórych konceptów autorów, nieprzystających wzajem do siebie, czy też cyklu
Franka Herberta. Jest to jednak grzech pierworodny poczyniony przy okazji tworzenia
„Dżihadu” i wÅ‚aÅ›ciwie nijak już tego zmienić nie można byÅ‚o. JeÅ›li jednak wrÄ™cz absurdalność niektórych pomysłów byÅ‚a dla czytelnika do przeÅ‚kniÄ™cia przy okazji wczeÅ›niejszej lektury, pogodzi siÄ™ on także i z rozwiÄ…zaniami przyjÄ™tymi przez autorów przy okazji drugiej części. A przynajmniej z wiÄ™kszoÅ›ciÄ… spoÅ›ród nich.
MuszÄ™ przyznać, iż u autorów dostrzegÅ‚em pewien osobisty styl, nie bÄ™dÄ…cy tylko kalkÄ…, wÅ‚aÅ›ciwÄ… dla taÅ›mowo produkowanych tytułów spod znaku sci-fi. Nie jestem do koÅ„ca przekonany, czy mi on zupeÅ‚nie odpowiada, acz jest to już wyłącznie kwestia gustu, warsztatowo bowiem trudno wysnuć jakikolwiek zarzut. No, może poza pewnÄ… inklinacjÄ… twórców do epatowania opisami masakr i tortur, zupeÅ‚nie zbÄ™dnÄ… z punktu widzenia budowy klimatu czy napiÄ™cia. Widać w nich też zresztÄ… sporo przesady…
„Krucjata przeciw maszynom” jest udanÄ… kontynuacjÄ… serii zainicjowanej przez
Kevina J. Andersona i
Briana Herberta, którą pomimo jej sporych rozmiarów czyta się szybko i bez chęci poczynienia przestoju. I jakkolwiek lata świetlne dzielą ją od poziomu
„Diuny”, to w ksiÄ™garniach znaleźć można caÅ‚e mnóstwo pozycji, które nie dorastajÄ… nawet do piÄ™t
„Krucjacie”.
|
| Autor: Klemens
|
|
|
|
|